Żydowska para młoda i goście weselni we wsi Donosy

Treść

Czarno-biała fotografia. Zdjęcie wykonano w plenerze. W centralnej części kadru po lewej stronie siedzi ubrana na biało panna młoda w welonie, w pewnej odległości, po stronie prawej, pan młody w długim płaszczu, chałacie i czapce z krótkim daszkiem. Towar Czarno-biała fotografia. Zdjęcie wykonano w plenerze. W centralnej części kadru po lewej stronie siedzi ubrana na biało panna młoda w welonie, w pewnej odległości, po stronie prawej, pan młody w długim płaszczu, chałacie i czapce z krótkim daszkiem. Towar

Fotografia została wykonana na początku XX w. we wsi Donosy nieopodal Kazimierzy Wielkiej, należącej wówczas, do Stanisław Ludwika Postawki (1837-1917). Autorem zdjęcia jest jego syn – Władysław Postawka (1883-1932), zainteresowany nowinkami technicznymi skrzypek i  fotograf-amator. Postawka uwieczniał życie własnej rodziny, dwory i majątki w Świętokrzyskiem, okoliczne krajobrazy i architekturę, ale przede wszystkim mieszkańców wsi należących do rodziny oraz tych, zamieszkujących pobliskie miasteczka.

Prezentowane zdjęcie stanowi portret grupowy ponad stu osób – pary młodej i gości żydowskiego wesela w Donosach w powiecie kazimierskim. Wykonane zostało w plenerze, na trawiastym i pofałdowanym terenie, ogrodzonym drewnianym płotem z bramą wjazdową. W centralnej części kadru siedzi na krześle panna młoda, ubrana w białą suknię i welon. Po jej lewej stronie, w pewnej odległości, siedzi pan młody, ubrany w ciemny płaszcz i – prawdopodobnie jedwabny – chałat, z czapką z daszkiem na głowie. W tłumie ponad stu osób dominują liczebnie ubrane na biało kobiety i dziewczynki. Kobiety starsze i zamężne noszą peruki. Brodaci mężczyźni ubrani są, podobnie jak pan młody, w tradycyjne chałaty i czapki z krótkimi daszkami. Kilku z nich trzyma na rękach niemowlęta. Z tyłu, po lewej stronie, dostrzec można klezmerów – muzyków żydowskiej kapeli weselnej z instrumentami, kolejno od lewej strony: bębnem, trąbką, skrzypcami (dwóch młodych mężczyzn i chłopiec) i kontrabasem. Z prawej strony widoczne są drewniane drzwiczki od ziemianki.

Jak wskazuje zachowany na fotografii podpis: Ðonosy, żydowskie wesele pachciarza pan młody (a może jego ojciec?) jest dzierżawcą. Trudno jednak dziś rozstrzygnąć, gdzie znajdował się przedmiot owej arendy i czym dokładnie był. W samych Donosach znajdowała się karczma i cegielnia, niewiele dalej, bo w Kazimierzy Wielkiej, była cukrownia i młyn. Kolejny młyn, znajdował się w Koszycach, a więc w najbliższej Donosom siedzibie żydowskiego kahału. Jeśli jednak rodzina pachciarza mieszkała na wiejskim terenie Donosów, a nie w okolicznych małomiasteczkowych skupiskach żydowskich, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dzierżawiona była właśnie miejscowa karczma lub cegielnia.

Wobec braku dostępnych źródeł nie sposób ustalić personaliów czy wieku małżonków, ani bliższych okoliczności wydarzenia. Wprawdzie zachowana w Archiwum Państwowym w Kielcach księga małżeństw „Okręgu Bóżniczego w Koszycach” za lata 1894-1903 wymienia pod rokiem 1901 jeden ślub w Donosach, jednak odbył się on w samym środku zimy. Być może więc uwieczniona na fotografii para zawarła jedynie tzw. ślub rytualny, czyli religijny, pozbawiony mocy prawnej, choć w pełni respektowany w społeczności żydowskiej.

Z pewnością jednak zarówno poznanie przyszłych małżonków, jak i sam przebieg ceremonii odbył się zgodnie z uświęconą od wieków tradycją. Małżeństwa zawierano w bardzo młodym wieku, co miało m.in. zapobiegać niemoralnym zachowaniom, zwłaszcza u mężczyzn. Obowiązkiem każdego religijnego Żyda było zatem posiadanie żony, z którą – jak chce Biblia – powinien mieć możliwie dużo dzieci. Kojarzenie par dokonuje się, według Talmudu, podczas pierwszych czterdziestu dni życia embrionu. W dorosłym życiu trzeba więc tylko tę „drugą połówkę” odnaleźć.  Służyły temu najczęściej swaty, którymi zajmował się zawodowy szadchen. Powodzenie przedsięwzięcia miało zasadnicze znaczenie, gdyż zwyczajowo należne wynagrodzenie wynosiło ok. 2% wartości posagu panny młodej. Nierzadko ustalenia poczynione przez swata z rodzicami przyszłych narzeczonych (dotyczące m.in. daty ślubu, wysokości wniesionego przez żonę posagu czy wartości majątku męża) odbywały się bez wiedzy i udziału samych zainteresowanych, którzy byli sobie przedstawiani dopiero niedługo przed ślubem. Po tych swoistych „oględzinach” młodzi teoretycznie mogli się sprzeciwić i odrzucić ofertę związku z wybranym im kandydatem/-ką, w praktyce jednak wola ojca rodziny była często trudna do podważenia.

Podstawą zawarcia małżeństwa był dokument zwany ketuba. Spisywano w nim w języku aramejskim prośbę narzeczonego o rękę przyszłej żony, a także określano warunki i obowiązki, jakie ten bierze na siebie. Zwyczajowo należała do nich gwarancja zapewnienia mieszkania, utrzymania i opieki. Przez pierwsze lata po ślubie powinności te realizowane były przez rodziców pana młodego, który zyskiwał tym samym pewien czas na materialne usamodzielnienie.

Co ciekawe, obrzęd żydowskiego ślubu nie ma ściśle religijnego czy urzędowego charakteru, a warunkiem jego legalności, jest – obok podpisania w obecności świadków ketuby – jego  publiczna forma. Starano się, żeby młodej parze błogosławił rabin. Czy zatem uroczystość w Donosach odbyła się w obecności koszyckiego rabina Mordki Icka Staszewskiego?

Tradycyjnie za najlepszą porę na planowanie uroczystości zaślubin uważano przedwiośnie lub okres po żniwach. Było to uwarunkowane względami praktycznymi, ponieważ wesela trwały często kilka dni. Najbardziej preferowanymi dniami tygodnia były z kolei wtorek (Bóg trzeciego dnia stworzenia wypowiedział dwukrotnie słowa: „Jest dobrze”) oraz piątek (dzień stworzenia człowieka). Ślub w piątek to równoczesne świętowanie szabasu.

Pytania i wątpliwości co do okoliczności ślubu pachciarza z Donosów można mnożyć. I choć konwencja epoki niechętna była uśmiechom do obiektywu, a spust migawki naciskał sam „pan dziedzic”, to jednak nie sposób zignorować wrażenie, że weselnicy wydają się być takimi tylko z nazwy. Miny młodej pary, zwłaszcza nowo poślubionej małżonki, zdradzają, że atmosfera uroczystości daleka jest od tej, która powszechnie kojarzona bywa z dniem zaślubin.

Pewne światło na sytuację młodych żydowskich kobiet z przełomu wieków XIX i XX rzucają przykłady z literatury pięknej. Ich autorzy włączyli się do toczącej się wówczas dyskusji na temat równouprawnienia żydowskich kobiet, ich dostępu do szkolnictwa i prawa do samostanowienia o swoim życiu. Przypominają, że dziewczęta, których nie ograniczał obowiązek edukacji religijnej, były zazwyczaj znacznie lepiej wykształcone od rówieśników. Wynikały z tego rozbieżne cele, ambicje i wizje przyszłości, które trudno było ze sobą pogodzić.

Genia, bohaterka powieści Nasz żydowski światek. Z pamiętników przyjaciółki Anieli Kallas (recte Korngut) wydanej w 1893 r. próbuje odrzucić propozycję zamęścia prostego chłopca, Jakuba Sterna, napotyka jednak zdecydowany opór ze strony własnej matki:

Swaci odeszli, a przed Genią rozłożono cały arsenał argumentów, by zniweczyć jej twierdzenia i przekonać ją, że partii tej odrzucać nie powinna.

-Moje dziecko, każda matka chce szczęścia swej córki. Tyś jeszcze młoda, nie możesz wiedzieć, czego ci w przyszłości trzeba, aby żyć szczęśliwie. Ja wiem, ty chcesz „niemieckiego”, a zapominasz, że masz tylko tysiąc guldenów posagu.

 (…)

 - Jeśli ci już o to chodzi- mówiła po chwili Mendlowa- że on w długim surducie, to się po weselu ubierze po niemiecku. Przecież nie ubranie robi człowieka, ale człowiek ubranie.

- To prawda! Ale pod tym strojem rzadko kiedy spotkać wykształconego człowieka. Strój ten zamyka naszym podwoje szkół wyższych; uczą się w domu, a to, czego uczą, to wystarcza zaledwie aby prowadzić lichą korespondencję i czytać… romanse.

- Za to Żyd taki umie Talmud, a tam, moje dziecko, zawarta wszelka wiedza. Ten, co w Talmud wierzy, szanuje żonę, pracuje, „szwindluje”, byle żona i dzieci żyły wygodnie. A „niemiecki”, gdy sobie żonę sprzykrzy, ma po za domem inne, które więcej miłuje, o swoją nie dbając. Tak, tak, moja droga! Dałam cie kształcić, no bo i cóż to szkodzi? Dziewczyna tem się nie psuje. Co innego chłopiec! Ten chciałby zaraz ubrać się „po niemiecku”. Umiej ty więc, ile chcesz dla siebie, ale…

- Ale wyjdź za człowieka nieokrzesanego- dokończyła córka i poszła do swej alkowy.*

Ojciec Jakóba dąży jednak do jak najszybszego ożenku syna argumentując:

- Moi mili ludzie (…), co tu mamy się bawić w ceregiele? My nie chrześcijanie, ani niemieccy, żeby człowiek chodził i chodził do młodej panny i dopiero jak ją na wszystkie strony poznał, aby się z nią ożenił. Co tu z tego dobrego? To też zaraz po weselu takiemu się sprzykrzy! My jesteśmy jeszcze z dawniejszych ludzi: trzymamy się przykazania rabinów; przystąpmy więc od razu do rzeczy.**

W tym samym roku, w którym w Donosach odbył się ślub pachciarza, Wilhelm Feldman opublikował dramat pt. Cudotwórca. Pomieścił w nim rozmowę tytułowego cadyka z Perlą, której wybrano kandydata na męża. Odmowa Perli rozzłościła rabina:

To, co usta twoje wyrzekły, jest bezrozumne! To, co usta twoje wyrzekły jest bezbożne! Co znaczy wybór twego serca? Twoje serce nie ma wybierać- ono ma tylko słuchać! Nas starszych i władców w Izraelu! Przez nas przemawiają wszystkie duchy i anioły, które z tajemnic świętej kabały i Zoharu wywołujemy. Słuchać ma serce twoje, lub w proch padnie! (…) Czy ty nie wiesz, duszo zbłąkana, że każda droga do piekła zaczyna się od tego, że człowiek ma myśli własne? ***

Według Talmudu dobrze dobrane małżeństwo jest równe cudowi przejścia Żydów przez Morze Czerwone. Wydaje się wątpliwe, by cud ten wydarzył się u pachciarza w Donosach.

Fotografia Władysława Postawki przedstawiająca weselników z Donosów prezentowana jest na trwającej w Muzeum Etnograficznym w Krakowie wystawie „CZAS NAŚWIETLANIA/ CZAS WYWOŁYWANIA. Fotografia etnograficzna z Małopolski na przełomie XIX i XX wieku”.

 

* Aniela Kallas, Nasz żydowski światek. Z pamiętników przyjaciółki, Sambor 1893, str. 5-6

**Tamże, str. 10

*** Wilhelm Feldman, Cudotwórca, 1901 Warszawa-Lwów, str. 90

 

Opracowała Kamila Wasilewska-Prędki

 

Wybrana bibliografia:

Archiwum Narodowe w Kielcach, Akta stanu cywilnego Okręgu Bóżniczego w Koszycach: Księga małżeństw za lata 1984-1903, 21/2563/0/-/3

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, tom II, 1881 Warszawa

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, tom III, 1882 Warszawa

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, tom IV, 1883 Warszawa

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, tom XV, 1900 Warszawa

Aniela Kallas, Nasz żydowski światek. Z pamiętników przyjaciółki, Sambor 1893

Wilhelm Feldman, Cudotwórca, 1901Warszawa-Lwów

Jewish Encyclopedia. The unedited full-text of the 1906 Jewish Encyclopedia, hasło: Marriage Ceremonies, https://jewishencyclopedia.com/articles/14812-wedding, [dostęp z dnia. 3.12.2023 r.]

Alan Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, Warszawa 1994

Ninel Kameraz-Kos, Święta i obyczaje żydowskie, Warszawa 1997

Agnieszka Sabor, Sztetl. Śladami żydowskich miasteczek: Działoszyce-Pińczów-Chmielnik-Szydłów-Chęciny, Kraków 2005

 

 

Opiekun: Kamila Wasilewska-Prędki Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane