TINZIEJ | Mikrohistorie 21.12 – 31.01.2022

Treść

Pasterze, renifery… Czas końca roku w tej części świata sprawia, że w korowodzie świątecznych obrazów przy chrześcijańskim żłóbku w szopie pojawiają się pasterze. Z kolei renifery gnają przez setki reklam, wioząc podarunki z dalekiej północy, prosto od postaci nazywanej Santa Claus, czyli od żywego współczesnego bóstwa, jak zauważał Claude Lévi-Strauss, pisząc w 1952 roku o jego wzrastającym kulcie.

Tinziej oznacza w języku nienieckim lasso lub arkan do chwytania reniferów. To najważniejsze narzędzie, jeśli masz pod opieką kilkanaście, kilkaset czy kilka tysięcy łań i byków z potomstwem w różnym wieku. Prezentowany tinziej został wykonany w okolicach Półwyspu Kanin kilkadziesiąt lat temu i służył swemu właścicielowi aż do drugiej dekady XXI wieku. Nieniecki pasterz, Wasyl Wasiljewicz Latyszew, w 2017 roku przekazał do kolekcji Muzeum ten cenny przedmiot. Przez kilkadziesiąt lat za jego pomocą prowadził kilkutysięczne stada wczesną wiosną w stronę Morza Barentsa, i jesienią wracał z nimi w głąb lądu, gdy wystarczająco zamarzły bagna wokół kanińskiej tundry, a sanie i racice mogły bezpiecznie pokonać setki kilometrów niełatwej wędrówki.

Jak to się stało, że tinziej  – wykonany i używany przez Wasyla Wasiljewicza Latyszewa – znalazł swoją przystań w kolekcji MEK?

W Omie zamieszkuje dziś około 700 osób. Część z nich to koczownicy, którzy osiedli tam z racji podeszłego wieku albo zachodzących zmian klimatycznych, utrudniających tradycyjną wędrówkę stad (bagna przestają zimą zamarzać, a półwysep pustynnieje). Otoczona mokradłami miejscowość leży tuż u ujścia niewielkiej rzeki do Morza Barentsa. To miejsce przepływu między rosyjskim a nienieckim sposobem życia.

Tego dnia w odwiedziny do gospodarzy przyszli Andrzej Dybczak i Jacek Kukuczka, prowadzący w Omie badania etnograficzne. Zaprosiła ich Liuba Latyszew, która kilka dni wcześniej dowiedziała się, że w kolekcji MEK znajduje się ozdobna skórzana uzda, bardzo podobna do tej, jaką sama przechowuje w domu. W czasie pełnej wzruszających wspomnień rozmowy na temat uprzęży, którą miały na sobie reny wiozące Latyszewów do ślubu, gospodarz spontanicznie zdecydował, by swój tinziej podarować do muzealnej kolekcji. Goście przyjęli dar.

Tinziej po nieniecku, maut po eweńsku, czaut po koriacku, oros tynde po selkupsku… Fachowo zwinięte w kilka poręcznych pętli prezentowane narzędzie jest w dobrym stanie, choć nosi ślady intensywnego używania. W domu Latyszewów był także tinziej wykonany z wyrzuconych na morski brzeg starych sieci rybackich, przykład zaradności i wykorzystania dostępnych zasobów.

Po więcej syberyjskich opowieści zapraszamy na stronę MEK www.etnomuzeum.eu/syberia.

Opracowała Magdalena Zych.
Fotografie: Jacek Kukuczka.

WASYLIJ WASYLIJEWICZ LATYSZIEW DEMONSTRUJE SPOSÓB ZWIJANIA LASSA/ARKANU (TINZIEJ) ORAZ PRZEKAZUJE GO W DARZE DO ZBIORÓW MEK. OMA (NAO), FEDERACJA ROSYJSKA, 2017
Opiekun: Jacek Kukuczka Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane