PL EN
Ustawienia prywatności
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Aby uzyskać więcej informacji i spersonalizować swoje preferencje, kliknij „Ustawienia”. W każdej chwili możesz zmienić swoje preferencje, a także cofnąć zgodę na używanie plików cookie 
na poniższej stronie.
Polityka prywatności
*Z wyjątkiem niezbędnych

Tierientij (Terentij) Fiedorowicz, portret en face

Treść

zdjęcie Tierientij (Terentij) Fiedorowicz, portret en face zdjęcie Tierientij (Terentij) Fiedorowicz, portret en face
Tierientij (Terentij) Fiedorowicz, portret en face (Polesie), nr inw. V|2807
Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to po prostu portret mężczyzny. Nieco przypomina zdjęcia, jakie dziś wykonujemy, gdy potrzebujemy nowych dokumentów: dowodu osobistego, paszportu, prawa jazdy. Dysonans odczujemy dopiero, gdy się zorientujemy, że jest jeszcze druga fotografia, do pary, tym razem przedstawiająca modela z profilu. Podwójne ujęcie, wywołuje skojarzenia z policyjną kartoteką, uprzedmiotowieniem wizerunku, nadużyciami władzy.  

Zdjęcie wykonał Eugeniusz Frankowski, pionier polskiej fotografii etnograficznej (dyrektor Muzeum Etnograficznego w Warszawie, profesor na Uniwersytecie w Poznaniu, ceniony do dziś badacz kultury Basków). W zbiorach MEK zachowało się kilkadziesiąt podobnych portretów, powstałych w 1912 roku na Polesiu Wołyńskim (większość z nich przedstawia mężczyzn, wśród których jedyny wyjątek stanowią Paraska Kijanek i Pruśka Dubieńkowa, jak informują napisy wydrapane na kliszach). Fotografie stanowiły element badań antropometrycznych, jakie Frankowski prowadził na Polesiu za pomocą specjalistycznych pomiarów i przyrządów.
  
Sam wspominał, że poddawani tym procedurom mieszkańcy poleskich wsi odnosili się do niego, delikatnie rzecz ujmując, podejrzliwie: „bardzo możliwe, iż jestem idołem, który z podrobionymi papierami wędruje od wsi do wsi, zapisuje ludzi na swoją stronę i przy pomiarach głowy cyrklami zabija niewidzialnie gwóźdź w czoło, wreszcie przyciąga duszę magnesem, za jaki uważali skalę oczu Mortina” (właściwie Martina – idę o zakład, że ktokolwiek raz zobaczy to narzędzie, nigdy go nie zapomni, https://antropologia-fizyczna.pl/images/antropometria/cefaloskopia/martin-1b.jpg). Zaufania wśród miejscowych nie przysparzał też fakt, że badacz pojawiał się we wsi w towarzystwie carskiego urzędnika.  

Świadomość, że bywał uznawany za pomocnika antychrysta (lub jego samego), nie psuła Frankowskiemu nastroju, raczej wywoływała etnograficzne zaciekawienie. Traktował obawy poddawanych badaniom jako anegdotyczne, dopóki nie stawały się realną przeszkodą w jego przedsięwzięciu („jeden z zebranych wypowiedział się za zniszczeniem moich notatek”, „nalegali, żebym ich wykreślił z zapisu”). Nerwowość zaobserwowaną „wśród ludu”, tłumaczył nieurodzajem i nasileniem klęsk żywiołowych, które wywoływać miały plotki o końcu świata.  

Co ciekawe, Frankowski pozostawił nie tylko zdjęcia, ale także wskazówki dla adeptów etnografii i fotografii, którzy chcieliby iść jego śladem. „Zazwyczaj wykonywa się dwa zdjęcia antropologiczne z każdego osobnika: jedno przednie, drugie boczne (zawsze tylko lewa strona osobnika)”. Przestrzegał, że „zdjęcia antropologiczne należą do najtrudniejszych”, z powodów technicznych. Trzeba dopilnować, by „światło nie padało jedynie z przodu, ponieważ twarz wyjdzie płasko. Nie powinno ono być tylko boczne, ponieważ zdjęcie wypadnie zbyt kontrastowe, ani też tylko górne, ponieważ twarz przybierze wygląd ponury, nieprzyjemny”. Żeby ujęcie miało wartość naukową, obiektyw powinien znajdować się na wysokości nosa fotografowanego, a „Wzniesienie głowy musi być przy obu zdjęciach jednakowe, odpowiadające patrzeniu na odległy horyzont. (W tej pozycji, zwanej frankfurcką, górny brzeg otworu usznego i dolny brzeg oczodołu, wyczuwany palcem, leżą w jednej poziomej, równoległej do podstawy)”.
  
Badacz apelował także, by przy każdym ujęciu notować: imię, nazwisko i wiek osoby fotografowanej; wieś, powiat i datę. Być może przygotowywał takie opisy – jego archiwa (przechowywane w Muzeum Etnograficznym w Warszawie i w prywatnym warszawskim mieszkaniu) przepadły podczas bombardowania stolicy. W zbiorach MEK zachowały się tylko niektóre z danych sfotografowanych na Polesiu mężczyzn. Większość pozostaje, i być może pozostanie już na zawsze, anonimowa. W tym przypadku, dzięki staranności autora zdjęcia, wiemy, że z fotografii patrzy na nas trzydziestosześcioletni Tierientij (Terentij) Fiedorowicz. 

Zdjęcie zostało zdigitalizowane w ramach projektu Digitalizacja i udostępnienie zabytkowej kolekcji szklanych negatywów i fotografii z drugiej połowy XIX i początku XX w. ze zbiorów Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie. Wszystkie fotografie z kolekcji można znaleźć na stronie: www.zbiory.etnomuzeum.eu.

Bibliografia: 
Eugeniusz Frankowski, Fotografia w ludoznawstwie, „Ziemia”, 1922 
Eugeniusz Frankowski, Z Polesia Wołyńskiego, Warszawa 1914 
Alan Sekula, Ciało i archiwum, w tegoż: Społeczne użycia fotografii, przeł. Krzysztof Pijarski, Warszawa 2010   
https://antropologia-fizyczna.pl 

Opracowała: Dorota Majkowska-Szajer
Opiekun: Anna Sulich Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane