Palma wielkanocna

Palma wielkanocna autorstwa Pani Weroniki. Palma wielkanocna autorstwa Pani Weroniki.
W Muzeum Etnograficznym w Krakowie znajduje się około dwieście palm wielkanocnych, najstarsza ma ponad sto lat. Niestety, w większości przypadków nie jesteśmy w stanie zidentyfikować osoby, która je wykonała, dlatego jeśli tylko pojawia się możliwość spotkania z twórczynią, korzystamy z tego. Tak też miało być tym razem.

Telefon vs. poczta

W materiałach muzealnych znalazłyśmy numer telefonu i adres do pani Weroniki, która wykonała dwie palmy należące do naszych zbiorów. Kiedy zadzwoniłyśmy, okazało się, że to pomyłka. Postanowiłyśmy wysłać list z prośbą o kontakt.

Niedługo potem zadzwoniła do nas jej córka Elżbieta ze smutną wiadomością, że jej mama zmarła kilka lat temu. Ucieszyła się jednak, że Muzeum chce się podzielić twórczością jej mamy z publicznością i zgodziła na spotkanie.

Nuda vs. kreatywność

Pani Weronika całe życie mieszkała na wsi pod Myślenicami, zajmowała się gospodarstwem, ale w okolicy była znana jako wszechstronna artystka o niepohamowanej chęci działania: malowała, szyła, robiła na drutach, tworzyła świąteczne ozdoby...

„Zima była okresem stagnacji na wsi, a mama nie lubiła się nudzić. Zawsze miała jakiś pomysł, żeby ten czas wykorzystać, przede wszystkim na rękodzieło. Uwielbiała malować. Nie obrazy, a mieszkania. Pamiętam, że była taka moda na wzory na ścianach. Mieliśmy w domu ogromny kufer, to chyba jeszcze po dziadkach, w którym leżało kilkadziesiąt różnych wałków do robienia wzorów. Ze względu na swój zmysł estetyczny i fachowość bardzo często malowała również mieszkania znajomym”.

Kolory

„Bardzo lubiła ciepłe kolory, które dodawały energii, radości. Jeśli już się pojawił kolor biały, to zawsze musiał być wzorek, który dodawał pomieszczeniu wyrazistości. Nie lubiła monotonii, nawet do takiej kwestii jak malowanie mieszkania podchodziło bardzo twórczo”.

Palmy 

„Wielkanoc to dla niej były najpiękniejsze święta, przygotowywania do nich zaczynała już poł roku wcześniej, poprzez gromadzenie materiałów do ich wykonania. Pierwsze palmy, które robiła, były z suszonych kwiatów, ziół i traw, które następnie farbiła różnokolorowymi pigmentami. Ale później był taki rok, że zapomniała posiać te kwiaty, więc nie miała, co suszyć. To właśnie wtedy zaczęła robić kwiaty z bibuły, które stały się taką jej wizytówka, ponieważ kształtem przypominały prawdziwe stokrotki, żonkile i kaczeńce. W palmie, poza kwiatami z bibuły, były również gałązki wierzby z rozwiniętymi kotkami i świeżym bukszpanem. Wraz z kolejnymi latami technika oraz rodzaj tych kwiatów się ubogacał o nowe pomysły, których nigdy jej nie brakowało. Powstałe palmy były bardzo barwne, misternie wykonane i zachwycały wszystkich. Największymi entuzjastami twórczości oczywiście na początku była rodzina, ale później grono ludzi zaczęło się poszerzać, tak że postanowiła się podzielić swoimi pracami z innymi, sprzedając swoje palmy na Nowym Kleparzu w Krakowie”.

Razem

„Bardzo dobrze wspominamy z siostrą czas, kiedy razem z mamą siadałyśmy i robiłyśmy kwiaty z bibuły, zaczynałyśmy tuż po Bożym Narodzeniu, ponieważ nie było już żadnych prac polowych, a wieczory były bardzo długie. Samej techniki zwijania kwiatów uczyłyśmy się od mamy, oczywiście z początku nie szło nam tak świetnie jak jej, ale z upływem czasu było coraz lepiej. Pamiętam, że zawsze można było od razu poznać, które kwiaty było przez nią zrobione, ponieważ charakteryzowały się lepszą formą i kształtem. Pamiętam, że nie było chyba kwiatka, którego by nie potrafiła zwinąć z bibuły swoimi zręcznymi palcami, od stokrotki po róże jeszcze w pączku. Śmiałyśmy się, że mistrza nie dogonimy, ale starałyśmy się. Mama nigdy nie krytykowała, że na przykład: nie taka wielkość kwiatka czy płatka, mówiła, że »w życiu nic nie jest idealne, jeden kwiat może być większy, a drugi mniejszy«. Razem z siostrą kultywujemy tradycje robienia palm wielkanocnych, ale w naszym przypadku już tylko dla siebie i najbliższych, bardzo chcemy nowemu pokoleniu przekazać tę tradycję”.

Podczas wizyty córki artystki w Muzeum okazało się, że w zbiorach znajduje się jeszcze jedna palma wykonana przez jej mamę. Pani Elżbieta rozpoznała ją po charakterystycznych „palcach” na bibułkowych kwiatach.
Opiekun: Małgorzata Oleszkiewicz Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane