Oganka | Mikrohistorie 29.06–2.08.2021

Treść

Wiązka czarnych długich włosów z doklejoną zdobioną, drewnianą rączką. Wiązka czarnych długich włosów z doklejoną zdobioną, drewnianą rączką.
Pasja kolekcjonerska Mirosława Kruszyńskiego zaczęła się już w dzieciństwie – od monet i banknotów. Później, wraz z kolejnymi podróżami niemal po wszystkich kontynentach jego zamiłowanie do kolekcjonowania oraz potrzeba działania dla pożytku społecznego rosły.

PASJA A DOBRO PUBLICZNE

„Pierwsze muzeum, do którego przekazałem obiekty, to Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie. Wystawiło ono w 1989 roku gablotę z odznakami z okresu Solidarności. Nie było jednak żadnych pokazujących religijny aspekt, a przecież najbardziej znaną odznaką w tym czasie była Matka Boska w klapie marynarki Wałęsy. Kilka takich odznak dostałem od rodziców, pokazałem je więc pracownikom V&A Museum. Zostały przyjęte natychmiast, a na drugi dzień były już na wystawie”.

Nie sposób wymienić wszystkich instytucji, które pan Mirosław obdarował. Wśród nich są zarówno muzealnicze giganty, jak i małe muzea lokalne. W zbiorach MEK znajduje się kilkaset obiektów z całego świata przekazanych przez pana Mirosława, a wśród nich prezentowana tutaj oganka.

Kupił ją w Genewie na miejscowym rynku antykwarskim, gdzie obcokrajowcy sprzedają rzemiosło artystyczne spoza Europy. Tradycyjne oganki pełniły funkcje zarówno praktyczne (zabijanie i odganianie owadów), jak i symboliczne – były atrybutem władzy (czas na takie czynności jak odganianie od siebie insektów mógł mieć tylko ktoś o wysokim statusie; pozostali, zajęci pracą, nie mogli sobie pozwolić na taki luksus).

LUKSUS KOLEKCJONOWANIA

„Posiadanie jakiegoś zbioru przedmiotów nie czyni kogoś kolekcjonerem. Wiele osób ma zbiory, które otrzymało od kogoś lub po kimś, jednak nie uczestniczy w procesie formowania kolekcji, więc kolekcjonerami nie są. Natomiast można być kolekcjonerem, nie mając żadnych obiektów, jak pasjonaci starych lokomotyw czy tramwajów, którzy stworzyli wiele muzeów publicznych, choć sami nie mają prywatnych kolekcji”.

Według pana Mirosława ważne jest zaangażowanie, posiadane możliwości i przede wszystkim dostępne środki: nie każdy może sobie pozwolić na rozwijanie pasji. „Trzeba zawsze mieć na uwadze finanse. Można nie zjeść obiadu, ale nie można zrujnować własnej rodziny. Poszukiwanie rzeczy na siłę może doprowadzić do obłędu”.

Opracowała: Agnieszka Marczak


O cyklu MIKROHISTORIE

Spoglądamy na przedmioty z kolekcji MEK oczami ich dawnych użytkowników. Co miesiąc rozmawiamy z inną osobą, by móc usłyszeć niewypowiedziane dotąd historie rzeczy z perspektywy ludzi, do których one należały. Powstają w ten sposób opowieści: o domu, dzieciństwie, podróżach. Innym razem: o pracy, wierze, pięknie i miłości. Mikrohistorie o życiu, po prostu.

Wybrane obiekty oraz fragmenty rozmów z ich byłymi użytkownikami można oglądać w Ratuszu na Placu Wolnica 1, bez konieczności kupowania biletu.
Opiekun: Jacek Kukuczka Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane