„Odpoczywająca dziewczyna” | Mikrohistorie 1.06–28.06.2021

Treść

Obraz w odcieniach szarości. Scena przedstawia kobietę siedzącą pośród bujnej roślinności. Wokół pojawiają się również zwierzęta. Obraz w odcieniach szarości. Scena przedstawia kobietę siedzącą pośród bujnej roślinności. Wokół pojawiają się również zwierzęta.

[Kliknij zdjęcie powyżej, by obejrzeć całość]

Z powodów politycznych etnolożka Maria Wrońska-Friend nie mogła zajmować się kulturami Syberii ani Indonezji, które bardzo ją ciekawiły. W związku z tym w 1981 roku wyjechała do Papui Nowej Gwinei, gdzie spędziła dziesięć lat, prowadząc badania i kolekcjonując obiekty do europejskich muzeów. Nigdy jednak nie straciła zainteresowania Indonezją. Dziś jest cenioną specjalistką między innymi jawajskiego batiku.


Prezentowany tutaj obraz, wraz z trzema innymi, otrzymała od przyrodnika, który w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych prowadził badania na Bali. „Dwa z tych obrazów to przykład klasycznego malarstwa balijskiego, którego tematyka bazuje na opowieściach z Mahabharaty, Ramajany. Wiąże się ono z pałacem w Klungkung, który został zniszczony w 1908 roku w czasie inwazji holenderskiej”.


Odpoczywająca dziewczyna
Wayana Sadii została namalowana pod wpływem holenderskiego malarza Rudolfa Bonneta. „Ten obraz to już nie jest przykład klasycznego malarstwa balijskiego, lecz nurtu, który rozwinął się w wyniku regularnych kontaktów z artystami europejskimi”.


Obecnie Maria jest pracownicą naukową australijskiego Uniwersytetu im. James Cooka. Jej zainteresowania krążą wokół kultur Azji Południowo-Wschodniej oraz Oceanii. Podczas pandemii skupia się na etnografii lokalnej, obserwując przeobrażenia kultury swoich sąsiadów w Cairns, uchodźców z Laosu z grupy etnicznej Hmong.


Maria jest też uważną obserwatorką zmian, jakie dokonują się w muzealnictwie, między innymi związanych z rozliczaniem się muzeów z kolonialną przeszłością. „W muzeach europejskich wiele przedmiotów zostało pozyskanych w wyniku grabieży. Na przykład po inwazji na Bali wiele przedmiotów z pałacu Klungkung wywieziono do Holandii”.


Obecnie część obiektów jest zwracana grupom etnicznym, z których się wywodzą. „Pojawia się jednak problem – miejscowe muzea nie zawsze mają odpowiednie warunki do przechowywania zbiorów, na przykład z materiałów organicznych, które w klimacie gorącym i wilgotnym szybko niszczeją”.


Podczas badań w Nowej Gwinei Maria wykorzystała stare kolekcje z tego terenu znajdujące się w muzeach niemieckich. „Pokazałam tam zdjęcia przedmiotów, spośród których część była związana z kultem religijnym. Byłam ciekawa reakcji: czy ludzie będą żałować, że te przedmioty zostały zabrane z ich wsi, i żądać zwrotu? Tymczasem powiedzieli, że to dobrze, że te stare przedmioty są w Niemczech, bo w tropikalnym klimacie ich wsi na pewno nie przetrwałyby tak długo. Ale byli bardzo zainteresowani, chcieli mieć fotografie, dokładny adres, gdzie te obiekty się znajdują, i dostęp do nich”.

Opracowała: Agnieszka Marczak


O cyklu MIKROHISTORIE

Spoglądamy na przedmioty z kolekcji MEK oczami ich dawnych użytkowników. Co miesiąc rozmawiamy z inną osobą, by móc usłyszeć niewypowiedziane dotąd historie rzeczy z perspektywy ludzi, do których one należały. Powstają w ten sposób opowieści: o domu, dzieciństwie, podróżach. Innym razem: o pracy, wierze, pięknie i miłości. Mikrohistorie o życiu, po prostu.

Wybrane obiekty oraz fragmenty rozmów z ich byłymi użytkownikami można oglądać w Ratuszu na Placu Wolnica 1, bez konieczności kupowania biletu.