PL EN
Ustawienia prywatności
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Aby uzyskać więcej informacji i spersonalizować swoje preferencje, kliknij „Ustawienia”. W każdej chwili możesz zmienić swoje preferencje, a także cofnąć zgodę na używanie plików cookie 
na poniższej stronie.
Polityka prywatności
*Z wyjątkiem niezbędnych

Obchód Judasza w Przeworsku

Treść

Skan dokumentu, którego treść przytoczono w artykule. Skan dokumentu, którego treść przytoczono w artykule.

[Kliknij zdjęcie powyżej, by obejrzeć całość]

Treść dokumentu:

Obchód Judasza w Przeworsku.

Według opowieści kuzyna (synowca) swojego, Adama Goyskiego, słuchacza praw, opisał Dr Maryan Goyski.

W niedzielę palmową w południe, przed, czy też po sumie chłopcy miejscy powieszają na wieży kościoła manekina wypchanego słomą napojoną smołą, wogóle palnym materiałem, ubranego w spodnie i kurtkę, z nogami kształcie zwyczajnych kijów. Na tej wieży wisi aż do środy wielkotygodniowej, a przez ten czas chłopaki rozmaite stroją z nim figle, wciągają do środka wieży, to znów wywieszają itd. We środę zaraz z południa zbiera się banda chłopców i wśród krzyków, wrzasków rzuca na owego Judasza kamieniami, cegłami itd, wreszcie koło trzeciej godziny popołudniu rzucają manekina z wieży i biją kijami. Potem wloką go wśród wrzasków i krzyków do rynku, pod aptekę (dlaczego tu właśnie, nie umiano mię objaśnić, w każdym razie nie dlatego, że obecny aptekarz jest burmistrzem i to już stary zwyczaj i tu bija go znowu; w tem biorą udział nawet i żydki małe, a aptekarz rzuca im pieniądze. Z apteki ciągną go do kościoła XX. Bernardynów i tu na cmentarzu kościelnym ten sam odbywa się proceder. Stamtąd przez długą ulicę żydowską, przyczem Żydom wybijają szyby w oknach, dlatego też teraz obchodowi towarzyszy policja, wśród ciągłego bicia i krzyków prowadzą do Mleczki, rzeczki koło Przeworska, a właściwie pałacu właściciela ks. Lubomirskiego płynącej- tu rozbierają go i tak rozebranego rzucają do rzeczki, wpierw podpaliwszy słomę. Na tem rzuceniu do rzeczki i podpaleniu kończy się obchód nad wieczorem.


Zachowany w zbiorach archiwalnych Muzeum Etnograficznego w Krakowie rękopis pochodzi ze zbiorów Seweryna Udzieli, a zatem, być może, jeszcze z okresu sprzed formalnego powołania instytucji w 1911 r. Jest on zapewne odpowiedzią na ponawiane wielokrotnie prośby i apele Udzieli, kierowane do szerokich kręgów badaczy, ale także społeczności lokalnych, o nadsyłanie opisów, relacji i przekazów dotyczących ludowych tradycji i zwyczajów.


Datowanie relacji Adama Goyskiego, spisanej przez jego stryja, Mariana Goyskiego (1880-1922) – historyka mediewistę, można najprawdopodobniej zamknąć w latach 1904-1914. Jest ona opisem wieszania, palenia i topienia w rzece Mleczce w Przeworsku kukły Judasza podczas Wielkiego Tygodnia, który to zwyczaj praktykowany był, w różnych wariacjach, niemal w całej Polsce południowej.


Źródeł tego zwyczaju i jego symboliki należy szukać w czasach przedchrześcijańskich i rytuałach związanych z okresami przejścia, w tym przypadku z równonocą wiosenną. Palenie ognisk, podobnie jak topienie Marzanny, miało na celu przezwyciężenie wrogich i nieprzychylnych sił natury, oczyszczenie, ostateczne unicestwienie zimy i rozpoczęcie nowego cyklu wegetacyjnego.


Już w okresie średniowiecza Kościół przeciwstawiał się tym jawnie pogańskim praktykom, jednak wszelkie próby ich wykorzenienia kończyły się niepowodzeniem. Być może właśnie z bezsilności duchownych wobec mocy tradycji zrodził się pomysł przydania jej chrześcijańskiego charakteru. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, kiedy złowrogie moce zostały spersonifikowane i powiązane z ewangelią. Okres przejścia zimy w wiosnę odpowiada w kalendarzu liturgicznym przypadającej w tym czasie Wielkanocy. Postać Judasza Iskarioty, uosobienia zła, zdrajcy i mordercy Chrystusa, w dodatku należącego, z racji przynależności etnicznej, do szerokiej i pojemnej kategorii obcego, wydawała się wręcz idealna do personifikacji sił nieczystych. Nie można także wykluczyć, że pobrzmiewają tu dalekie echa misteriów Męki Pańskiej, które decyzją Kurii Rzymskiej zostały w II połowie XVII w. wyprowadzone z przestrzeni kościoła i przejęte przez społeczność wiejską i… akademicką. W swym Opisie obyczajów za panowania Augusta III pisanym pod koniec wieku XVIII niesłusznie cieszył się Jędrzej Kitowicz z rzekomego zaniku tej swawoli chłopców, którą nieco wcześniej tak przedstawił:

             
(…) zrobiwszy baławan z jakich starych gałganów, wypchany słomą na znak Judasza, wyprawili [chłopcy] z nim na wieżą kościelną jednego lub dwóch spomiędzy siebie, a drudzy kijami na pogotowiu przed kościołem stanęli. Skoro Judasz został zrzucony z wieży, natychmiast jeden, porwawszy za postronek, uwiązany u szyi tego Judasza, włóczył go po ulicy biegając z nim tu i ówdzie; a drudzy goniąc za nim bili go kijami, nieprzestanie wołając co z gardła: Judasz!, poki owego bałwana wniwecz nie popsuli. Jeżeli Żyd jakowy niewiadomy tej ceremonii nawinął się im- porzuciwszy zmyślonego Judasza- prawdziwego Judę tak długo i szczerze kijami okładali, poki się do jakiego domu nie salwował.*


O tym, że zwyczaj wieszania i palenia Judasza w Wielkim Tygodniu był w XIX w. nadal z powodzeniem kultywowany donoszą chociażby prace Oskara Kolberga czy Jana St. Bystronia. Z kolei Alina Cała, prowadząca w latach 80-tych XX w. badania w ówczesnym woj. przemyskim odnotowała, w odniesieniu do okresu międzywojennego, m.in. następujące lokalne odsłony: wieszanie w Wielki Piątek Judasza naprzeciwko domu Żyda, za zdjęcie kukły Żyd musiał zapłacić (Studziany), czy też ubieranie kukły Judasza w Wielki Czwartek w rzeczy skradzione Żydom- obowiązkowo futrzana czapka, futro z lisa, czarny długi chałat, białe skarpetki i czarne buty, do tego broda i pejsy (Kańczuga).


W istocie, sąd nad Judaszem, okładanie go kijami, a wreszcie, wywleczonego poza granice osady, palenie lub topienie, stanowiło rytuał wyzwalający agresję, na którą cała społeczność – a często również władze świeckie i kościelne, dawały, w imię tradycji, pełne przyzwolenie i dyspensę miejscowego proboszcza. Niechęć do Judasza, podlana liturgią Wielkiego Piątku (wciąż obowiązywała modlitwa pro perfidis Iudaeis w intencji nawrócenia „wiarołomnych” Żydów) znajdowała upust w nękaniu i jawnej przemocy wobec lokalnej żydowskiej społeczności, stanowiąc stały i nieodłączny element widowiska. Już nie tylko Iskariota, ale Żydzi en mass stawali się winni ukrzyżowania Chrystusa. Na terenach Podkarpacia, gdzie zwyczaj ten był szczególnie gorliwie kultywowany, antyżydowskie incydenty w okresie wielkanocnym wpisały się trwale w miejscowy kalendarz.


W  tym kontekście zatem szczególnie wątpliwy wydaje się wzmiankowany przez Goyskiego rzekomy współudział żydowskich chłopców z Przeworska („w tem biorą udział nawet żydki małe”), zważywszy chociażby na uwagę autora zawartą w kolejnym zdaniu: „Żydom wybijają szyby w oknach”. A może w wątpliwość należałoby raczej oddać charakter tego „współudziału”, którego dobrowolność wydaje się dość niewiarygodna?


Nieszczęsny ów zwyczaj wydaje się słusznie i rzeczywiście zanikać, tępiony, raczej z uwagi na pogańskie konotacje, aniżeli jego jawnie antyżydowski wydźwięk, również przez Kościół. W wielu miejscach ogranicza się on obecnie jedynie do palenia ognisk z pozimowych śmieci, formowanych niekiedy w wymyślne instalacje. Niechlubną sławą ostatniego bodaj miejsca, gdzie corocznie poniewierana i palona jest kukła Żyda cieszy się Pruchnik** – miejscowość oddalona o kilkanaście kilometrów od Przeworska. Tutaj Judasz już dawno przestał być znienawidzonym biblijnym antybohaterem, stając się karykaturalnym wizerunkiem ortodoksyjnego Żyda, ze wszystkimi przymiotami utrwalającymi najgorsze stereotypy.  Dla wzmocnienia przekazu bywa, w zależności od fantazji twórców, wzbogacany a to opaską z Gwiazdą Dawidą, a to ścinającym krew  podpisem „Jude”. Głosy obrońców tutejszej, rzekomo wciąż niewinnej, tradycji, przy całej świadomości jej złożonej symboliki i historycznych źródeł, jest wobec ogromu negatywnych skojarzeń, nieakceptowalna, a udział dzieci w zbrutalizowanych, pełnych przemocy rozruchach oraz upolitycznionej i wrogiej, już jawnie antysemickiej, retoryce szczególnie bulwersujący.

*Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, t. II, wyd. Ossolineum, Wrocław 2003, s. 586

** Fotografia przedstawiająca dzieci i młodzież z kukłą Juadasza w Pruchniku z 1953 r. ze zbiorów MEK.

 

Opracowała: Kamila Wasilewska-Prędki


Bibliografia:

Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, t. II, wyd. Ossolineum, Wrocław 2003

Jan St. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce : wiek XVI-XVIII [T.] 2, Warszawa 1933

Helena Lipska, Goyski Marian Kazimierz (1880-1922) [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. 8, Wrocław 1959-1960

Alina Cała, Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej, Warszawa 2005

Urszula Janicka-Krzywda, Wielkotygodniowy obrzęd palenia Judasza w Polsce południowej [w:] „Twórczość Ludowa: Kwartalnik Stowarzyszenia Twórców Ludowych”, R. XV, Nr 2 (45) 2000

Ireneusz Jeziorski, Od obcości do symulakrum. Obraz Żyda w Polsce w XX wieku, Kraków 2009

Roman Pawłowski, Przyjeżdzamy do Pruchnika, by zobaczyć ceremonię wieszania Judasza, „Gazeta Wyborcza” z 20.04.2001, https://wyborcza.pl/1,76842,249423.html

Opiekun: Kamila Wasilewska-Prędki Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane