Maszyna do szycia SINGER

Maszyna do szycia opisana w tekście. Maszyna do szycia opisana w tekście.
Prezentowana maszyna do szycia to przedmiot o solidnej, a jednocześnie dość finezyjnej konstrukcji. Na żeliwnych nogach osadzony został drewniany stół roboczy z szufladą. Dwie ciężkie nogi łączy belka z wyraźnym napisem „SINGER”, poniżej znajduje się pedał napędu. Pedał jest szeroki, mieści obie stopy. Kołysany w górę i w dół napędza sporych rozmiarów koło umieszczone pionowo po prawej stronie, tuż obok nogi. Koło oplata skórzany pas transmisyjny. Dzięki rowkowi w obręczy koła, pas się nie zsuwa, tylko porusza się wzdłuż obręczy. Pas wprawiany w ruch, porusza małe, ręczne kółko zamachowe i cały mechanizm maszyny do szycia, która jest powyżej, osadzona w blacie stołu. Maszyna jest czarna, smukła, bogato zdobiona złotymi aplikacjami. Zdobienia nawiązują stylem do sztuki Starożytnego Egiptu. Najbardziej widoczna jest postać skrzydlatego Sfinksa, złoty napis „SINGER” i motywy geometryczne. W komplecie znajduje się również drewniana, podłużna pokrywa na maszynę. Na pokrywie, zaokrąglonej u góry, widnieje czarny napis: „Singer”.

Ten przykuwający uwagę obiekt, to jeden z wariantów niezwykle popularnego na całym świecie modelu maszyny do szycia z serii 27, produkowanej przez Singer Manufacturing Company od 1880 do 1960 roku. Były to maszyny stębnówki do użytku domowego. Każda z maszyn oznaczona jest numerem seryjnym, dzięki któremu możliwe jest rozszyfrowanie roku produkcji, klasy oraz modelu. Ta konkretna maszyna, o numerze seryjnym Y7882922, to model nr 27, klasa 15K. Służyła do stebnowania, a więc do szycia ściegiem prostym, składającym się z dwóch nitek (dolnej i górnej). Maszyna wyprodukowana została w 1930 roku, w tym samym roku wyprodukowano 200 tysięcy identycznych maszyn.  Modele z serii 27 występowały w kilku wariantach konstrukcyjnych i z kilkoma wersjami zdobienia. Tutaj, mamy do czynienia ze zdobieniem zwanym „Sfinks” (Sphynx), „Memfis” (Memphis) lub po prostu egipskim. W ofercie firmy Singer dostępne były również wersje zdobień w stylu tureckim, perskim, wersje kwiatowe, z motywami zwierzęcymi, a także wiktoriańskie. W podobnych modelach firmy Singer, na przestrzeni lat, występowały trzy wersje napędu: pedał nożny, korba ręczna i zewnętrzny silnik elektryczny. Od lat dwudziestych XX wieku, Singer w swoim klientom proponował także silniki elektryczne, które można było podłączyć do maszyn z napędem nożnym. Później, coraz bardziej popularne stawały się maszyny kompaktowe, bez stołu i żeliwnej konstrukcji. Dość długo jednak, bo do lat 60-tych XX wieku, niezmienny pozostawał smukły kształt i dominujący czarny kolor maszyn do szycia. Maszyny marki Singer z pierwszej połowy XX wieku, skonstruowane w całości z metalowych elementów słynęły ze swej trwałości. Stosunkowo łatwo dostępne były też części zamienne. Maszyny zaprojektowane były w taki sposób, by mogły służyć jak najdłużej, co z resztą firma promowała hasłem: „Wierny przyjaciel kobiet na całym świecie”.

Urządzenia tego typu kupić można było w Polsce przed II wojną światową. Kosztowały wówczas około 1000 złotych, co stanowiło równowartość kilku pensji urzędnika państwowego. Podczas II wojny światowej i w czasach PRL-u maszyny Singera do domowego użytku były nadal dość popularne. Jeszcze w latach 80-tych XX wieku w wielu gospodarstwach domowych zobaczyć można było takie okazy, często z wciąż sprawnym napędem nożnym. Uchodziły, i nadal w niektórych kręgach uchodzą, za maszyny niezniszczalne. Krawiectwo amatorskie, przy użyciu domowych maszyn do szycia, bez wątpienia świeciło triumfy w czasach PRL-u. Wszechobecny deficyt zarówno tkanin, jak i gotowych wyrobów odzieżowych, zmuszał wiele osób do przerabiania, eksperymentowania, szycia elementów odzieży ze zdobytych, nierzadko z wielkim trudem, materiałów. Z czasem, nieco już archaiczne maszyny z napędem nożnym, zaczęły być wykorzystywane raczej jako elementy dekoracyjne. W funkcji urządzeń krawieckich, wyparły je w dużej mierze elektryczne „Łuczniki” typu 400 i 800 – maszyny produkowane przez Zakłady Metalowe ŁUCZNIK S.A.

W latach 90-tych i na początku XXI wieku, krawiectwo domowe przeżywało kryzys. Z resztą nie tylko domowe. Szkoły zawodowe odnotowały znaczny spadek zainteresowania kursami przygotowującymi do zawodu krawca, próżno było też szukać darmowych kursów kroju i szycia, które popularne były jeszcze w latach 70-tych i 80-tych. Polski rynek nasycił się niedrogimi, gotowymi produktami odzieżowymi. W drugiej dekadzie XXI wieku tendencja ta się jednak odwróciła. Zaobserwować możemy, nadal trwający, wzrost zainteresowania krawiectwem amatorskim, na użytek domowy i hobbystyczny. Szkoły zawodowe już któryś rok z kolei przeżywają oblężenie na kwalifikacyjnych kursach zawodowych dla specjalizacji krawiec i technik przemysłu odzieżowego. Od kilkunastu lat coraz bardziej popularne stają się wszelkie kursy rękodzieła: kroju i szycia, haftu, robienia na drutach. Popularność takich ruchów jak fair trade (uczciwy handel), czy zero waste (zero odpadów) przyniosło skutki w postaci rosnącego zainteresowania produktami wytworzonymi lokalnie, samodzielnie oraz ponownym używaniem i przetwarzaniem rzeczy zużytych.

Modne znów stało się szycie w domu, dla siebie i najbliższych. Skalę zainteresowania krawiectwem hobbistycznym obserwować możemy choćby w nieustannie rosnącej ofercie kursów hobbistycznych, półprofesjonalnych i zawodowych. W mediach społecznościowych powstają coraz to nowe fora dyskusyjne oraz grupy do nauki szycia. Ostatnie miesiące, które wiele osób spędziło w izolacji z powodu pandemii, były czasem wyjątkowej intensywności dyskusji na forach i grupach związanych z hobbistycznym krawiectwem. Wiele kursów szycia, których organizacja w dotychczasowych warunkach stała się niemożliwa, przeniosło się do sieci. Wzrosła liczba filmów instruktażowych i kursów on-line na Facebooku Youtube’ie.

Wiosną 2020 roku, gdy świat stanął twarzą w twarz z pandemią koronawirusa, popularna była w całej Polsce akcja pod hasłem „Szyjemy maseczki dla medyków”. Była to oddolna inicjatywa, która pojawiła się w kilku miastach, za pośrednictwem Facebooka. Wszyscy zainteresowani, którzy tylko posiadali sprawne maszyny do szycia i podstawowe umiejętności krawieckie, na podstawie wspólnie opracowanych szablonów szyli maseczki dla pracowników służby zdrowia. Akcja była odpowiedzią na informacje płynące wprost ze szpitali o braku odpowiedniego zaopatrzenia w środki ochrony osobistej. Wówczas, w toku gorących dyskusji w mediach społecznościowych, zdarzało się, że uczestnicy i uczestniczki pokazywali sprzęty, na których maski szyją. Było wśród nich kilku reprezentantów maszyny z napędem nożnym, z tej samej serii, co prezentowany tu model 27 firmy Singer.

Opracowała:
Olga Błaszczyńska
Opiekun: Olga Błaszczyńska Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane