Lampa z butelki

Etnograf Kazimierz Moszyński, odwołując się do okresu przełomu XIX i XX wieku, pisał o dawnych źródłach światła:

„W bardzo wielu okolicach Słowiańszczyzny umieli się chłopi doskonale obchodzić bez wszelkich sprzętów do oświetlania. Świece dziś jeszcze po wsiach przylepia się pospolicie do pierwszego lepszego naczynia lub do stołu. Nawet łuczywo, o ile w danej okolicy jest używane, zatyka się po prostu w byle szparę ściany czy odrzwi, albo w rysę wydłubaną w piecu”.

Nie oznacza to jednak, że sztuczne oświetlenie nie było cenione. Wręcz przeciwnie. Warto w tym kontekście przytoczyć prostą, ludową zagadkę:
 
„Co to za kreatura:
Między pany siada,
Wszystkich rozwesela,
Sama nic nie gada”.

Odpowiedzią na nią jest oczywiście świeca, jej płomień i jego siła, która od najdawniejszych czasów pozwala rozproszyć mrok. Elektryczność na polskiej wsi to okres powojenny, dlatego też w kontekście przełomu XIX i XX w. zwykle mowa o oświetleniu powiązanym z różnego rodzaju materiałami palnymi. Popularne było łuczywo czy zwyczajne drewniane szczapy, darte z żywicznego drewna. Zatykane zwykle we wgłębieniach ścian izby lub mocowane na specjalnych świecakach (jeden z nich został opisany tutaj: www.etnomuzeum.eu/zbiory/stojak-do-luczywa-swiecak), gdzie przez krótki czas rozświetlały, ale i zadymiały wnętrze. Oczywiście również świece służyły do oświetlenia dawnych domostw. Zwykle były robione z łoju, czasem u bogatszych rodzin z pszczelego wosku. Wspomniany łój, lub niekiedy olej czy nafta, wykorzystywane były w kagankach lub – w późniejszych czasach – również w lampach naftowych.

Dzisiejszym obiektem tygodnia jest prosta lampka, która łączy w sobie ludową pomysłowość i utylitarność z potrzebą rozświetlenia nocnych ciemności. Omawiany przedmiot jest dość specyficzny ze względu na swoją konstrukcję. Zwykle lampki robione ze ściętej u dołu butelki były zasilane naftą. Polegało to na wykorzystaniu na przykład kałamarza wypełnionego paliwem, w który zatykano palny knot (takie proste lampki naftowe były nazywane kocimi ślipkami). Górę konstrukcji przykrywano ściętą u dołu butelką. Z boków i od spodu wzmacniano wszystko drewnianymi listewkami różnej szerokości. Całość konstrukcji łączyła druciana owijka. Prawie dokładnie tak, jak w prezentowanym obiekcie. Różnica polega tu jedynie na zmianie źródła światła, z lampy naftowej na zwykłą świeczkę. Niezależnie od tych drobnych różnic, tak skonstruowany obiekt mógł z łatwością być wykorzystany podczas wyjścia z domu i doglądania zagrody. Płomień był chroniony więc nie groziło mu zdmuchnięcie czy zgaszenie deszczem. Co równie ważne, nie było też szansy na zaprószenie pożaru. Takie konstrukcje zwykle nazywano pszczylkami. Zatykane na gwoździu pod powałą domu dawały drobne źródło światła.

W magazynach Muzeum Etnograficznego znajdują się dwie takie lampki. Poza tym, różnego rodzaju źródła oświetlenia można znaleźć na ekspozycji stałej. Od stojaków na łuczywo, przez świece gromniczną po lamy naftowe.

Opis z karty muzealnej:

Używana przez mieszkańców w pow. lidzkim składa się z ćwierćlitrowej flaszki o odciętym dnie, spoczywającej na drewnianej podstawce, na której umocowana jest dwoma kołkami i dwoma patykami. Do patyków przymocowany jest drut, służący za ucho. Na środku flaszki znajduje się świeca, umocowana na podstawce dwiema blaszkami.

Rok datowania: 1929
Darczyńca: Julian Grucki

Opracował: Mateusz Żebrowski


Bibliografia:
  1. K. Moszyński, Kultura Ludowa Słowian, t.1, Warszawa 1967.
  2. J. W. Hołubie, Polskie lampy i świeczniki, Wrocław 1990.
  3. P. Kowalski, Leksykon znaki świata omen, przesąd, znaczenie, Warszawa 1998.
  4. T. Czerwiński, Wyposażenie domu wiejskiego w Polsce, Warszawa 2009.
Opiekun: Mateusz Żebrowski Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane