Jarmułka | Mikrohistorie 3.03–30.03.2020

„Jaka jest historia jarmułki? Zakopana głęboko w przestrzeń czasu” – odpowiedział pan Andrzej, kiedy zapytałyśmy o prezentowany obiekt.

Tora ocalona z Zagłady

„W pierwszych dniach II wojny światowej, w ścianie pewnego budynku, w odpowiednio przygotowanej skrytce zamurowano Torę, ukryto ją przed niemieckim okupantem. Nie wiem jednak, o jaki budynek chodziło. W latach 90. ubiegłego wieku, podczas remontu, odkryto ową skrytkę i zwój, który między innymi za sprawą działającej w Krakowie Fundacji Kulturalnej »Maszachaba« został poddany pieczołowitej konserwacji”.

„Jestem laikiem, jeśli chodzi o kulturę i tradycje żydowskie, ale, o ile wiem, zniszczona Tora powinna być według żydowskiego prawa religijnego pochowana, tak jak człowiek. Tymczasem, w środę 31 lipca 1996 roku odbyła się w Krakowie uroczystość przekazania odnalezionego zwoju do synagogi Remu. Do wzięcia udziału w tej uroczystości zostałem zaproszony przez pana Jana Palucha – prezesa Fundacji »Maszachaba«. Od niego też dowiedziałem się o dramatycznych losach owej Tory”.

Katolicy w jarmułkach

„Gdy poproszono mnie do niesienia baldachimu nad Torą podczas jej uroczystego przeniesienia ze Starej Synagogi do synagogi Remu, nie ukrywałem zaskoczenia. Czułem, że jako nie-Żyd nie jestem uprawniony do czynnego udziału w tej, bądź co bądź, religijnej uroczystości. Skoro jednak sam rabin, przewodzący uroczystości poprosił mnie o to, nie odmówiłem. Ostatecznie okazało się, że oprócz mnie baldachim niósł pan Jan Paluch. Wydaje mi się, że w uroczystości brał również udział pan Jacek Woźniakowski. Oczywiście jako uczestnik wydarzenia musiałem mieć nakrytą głowę. O ile pamiętam, jarmułkę zakupiłem w sklepiku Oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa mieszczącego się w Starej Synagodze”.

Peregrynacje obiektów

Już nigdy później pan Andrzej nie założył jarmułki. Leżała na półce pośród innych nakryć głowy, przywożonych z rozmaitych krajów.

„Mam pewną słabość, związaną z naturą kolekcjonera, zbieracza, a mianowicie nieumiejętność rozstawania się z czymkolwiek. Każdy przedmiot, dużej wartości historycznej, ale też ten najmniejszy (jak chociażby bilet tramwajowy z pierwszego pobytu w Rzymie), ma swoją historię, coś przypomina… więc przetrwała i ta jarmułka”.

Opracowała Agnieszka Marczak.


O cyklu MIKROHISTORIE

Spoglądamy na przedmioty z kolekcji MEK oczami ich dawnych użytkowników. Co miesiąc rozmawiamy z inną osobą, by móc usłyszeć niewypowiedziane dotąd historie rzeczy z perspektywy ludzi, do których one należały. Powstają w ten sposób opowieści: o domu, dzieciństwie, podróżach. Innym razem: o pracy, wierze, pięknie i miłości. Mikrohistorie o życiu, po prostu.

 

Wybrane obiekty oraz fragmenty rozmów z ich byłymi użytkownikami można oglądać w Ratuszu na Placu Wolnica 1, bez konieczności kupowania biletu.

Opiekun: Ewa Rossal Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane