Gorset | Mikrohistorie 3.08–6.09.2021

Treść

Ciemno granatowy gorset, ozdobiony koralikami, które układają się w kwiatowe wzory przypominające bukiet kwiatów. Ciemno granatowy gorset, ozdobiony koralikami, które układają się w kwiatowe wzory przypominające bukiet kwiatów.

[Kliknij zdjęcie powyżej, by obejrzeć całość]

Do domu rodzinnego pani Zofii wchodziło się od sieni. Po prawej stronie była mała izba, a po lewej duża – sypialnia Zosi, jej dwóch sióstr Marii i Teresy oraz rodziców: Walerii i Jana. Na wprost drzwi wejściowych była kuchnia, z której można było wejść po prawej stronie do komory, po lewej do alkierza, gdzie spała babcia Julia. Dziadek, który ponad sto lat temu wybudował ten dom, zmarł przed narodzinami pani Zofii, ale babcię pani Zofia dobrze pamięta.

„Była człowiekiem bardzo sympatycznym, ciepłym dla nas. Rodzice szli w pole, a babcia zostawała i opiekowała się nami. Bardzo lubiła czytać. Jak chodziłyśmy do liceum, to ledwo pożyczyłyśmy lektury, a ona już je zdążyła przeczytać. Czytała po nocach”.

W pokoju babci oprócz pieca, łóżka, stołu z krzesłem, stała również maszyna do szycia i kołowrotek (używany tylko zimą).

„Przędła, szyła i wyszywała, między innymi ten gorset, który przekazałam do Muzeum. Wszystko na własny użytek”.

Gorsety – takie jak tu prezentowany – były częścią odświętnego stroju panien i młodych mężatek w okolicach Leżajska wśród członków grupy etnograficznej zwanej Lasowiakami. Bogatsze kobiety zdobiły gorsety cekinami i koralikami, z kolei te, których nie było stać na zdobną pasmanterię, haftowały nićmi albo po prostu malowały tkaninę.

Pani Zofia przyznaje, że kiedy była panną, nie interesowała się ani historią, ani pamiątkami rodzinnymi. Dopiero po przeprowadzce do Krakowa poczuła sentyment do lokalnej kultury. Po śmierci ojca zdecydowała się przekazać kilka przedmiotów rodzinnych do Muzeum. Z dawnego wyposażenia zostawiła sobie tylko dwa obrazy: Matkę Boską i Pana Jezusa.

Dzisiaj dom rodzinny pani Zofii pełni funkcję domku letniskowego.

„Ten dom jest przepisany przez mojego tatę na mnie. I to jest, że tak powiem, moja rezydencja letnia. Na wszystkie urlopy tam jeżdżę".

Opracowała: Agnieszka Marczak


O cyklu MIKROHISTORIE

Spoglądamy na przedmioty z kolekcji MEK oczami ich dawnych użytkowników. Co miesiąc rozmawiamy z inną osobą, by móc usłyszeć niewypowiedziane dotąd historie rzeczy z perspektywy ludzi, do których one należały. Powstają w ten sposób opowieści: o domu, dzieciństwie, podróżach. Innym razem: o pracy, wierze, pięknie i miłości. Mikrohistorie o życiu, po prostu.

Wybrane obiekty oraz fragmenty rozmów z ich byłymi użytkownikami można oglądać w Ratuszu na Placu Wolnica 1, bez konieczności kupowania biletu.



Opiekun: Ewa Rossal Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane