Foremka do pierogów | mikrohistoria

Zdjęcie formy na pierogi Zdjęcie formy na pierogi
Janina Pamuła urodziła się w 1929 roku. Ciągle jest aktywna: spaceruje i codziennie gotuje obiady – czasem nawet tak pracochłonne jak pierogi (czego dowodem jest ofiarowana przez nią do MEK foremka). Od trzydziestu lat mieszka ze swoją przyjaciółką Basią, wedle zasady „kto się czubi, ten się lubi”. Niestety, coraz częstszą przyczyną ich kłótni są problemy pani Jasi z pamięcią.

„W starszym wieku pamięta się fragmenty, sceny, okoliczności, a potem to wszystko wychodzi z kontekstu. To są warunki umysłu. O tym się nie decyduje”.

Pani Jasia była wychowywana przez dziadków Bernarda i Marię Mrożków, z którymi mieszkała przy ulicy Gazowej 7 na krakowskim Kazimierzu. Chodziła do szkoły powszechnej, która w latach 30. znajdowała się w obecnym budynku MEK.

„Pamiętam z dzieciństwa klasę, tablicę, dziewczynki. Dużo Żydówek chodziło. Żydówki miały osobne godziny zajęć, a my osobne”.

Podział na osobne zajęcia dla dziewczynek żydowskich i katolickich wynikał z tego, że edukacja Żydówek miała ścisły związek z formacją religijną. Dziewczynki katolickie miały natomiast katechezę poza szkołą, w przypadku pani Jasi – w kościele Bożego Ciała.

Jak wspomina pani Jasia, miała wiele koleżanek Żydówek. Jej najlepszą przyjaciółką z dzieciństwa była Tuśka, która później podobno wyszła za katolika.

„Absolutnie nie było konfliktów, myśmy się bardzo solidaryzowały. To jest efekt wspólnych zabaw, szacunku wzajemnego. Tego się uczyło w rodzinie i ja to sobie bardzo cenię. Dzieci nie wojowały ze sobą. Tym bardziej nie było żadnych konfliktów na tle religijnym”.

Kiedy wybuchła wojna, pani Jasia była dziewięcioletnią dziewczynką. Z tamtego czasu pamięta głód, biedę i przejmujący strach.

„Bardzo gorąco się modliłam, żeby się skończyła wojna. Często płakałam, że się dużo złych rzeczy dzieje”.

Pani Jasia wstąpiła do podziemnego harcerstwa i brała udział w kolportażu ulotek w Szarych Szeregach.
Opiekun: Olga Błaszczyńska Zadaj pytanie o obiekt