Flisacy od Czernichowa – obraz olejny

Treść

Reprodukcja obrazu w 1904 roku pojawiła się w pierwszym zeszycie Ubiorów Ludu Polskiego. Tekst w zeszycie I i II Ubiorów Ludu Polskiego Krakowskie napisał Włodzimierz Tetmajer. On też dostarczył obrazów do tych zeszytów i kierował stroną artystyczną wydawnictwa. Można przypuszczać, że obraz znajdujący się obecnie w zbiorach MEK musiał powstać przed 5 grudnia 1903 roku, tą datą bowiem kończy się słowo wstępne członków komitetu wydawniczego Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie. Nie wiemy, gdzie został namalowany i czy rzeczywiście powstał z myślą o wydawnictwie. Pierwszy rzut oka nasuwa skojarzenie z malowniczymi typami ludowymi, tak często ukazywanymi w pracach plastycznych i fotografowanymi na przełomie XIX i XX wieku. Skojarzenie jest tym silniejsze, że przedstawione osoby tworzą małe podgrupy, których z pozostałymi nie łączy właściwie nic, poza ideą przedstawienia rozmaitych strojów na modelach w różnym wieku, o różnej zamożności i roli społecznej. Być może autor posłużył się gotowymi szkicami lub fotografiami, komponując przedstawione na nich osoby w jeden obraz. Postacie dobrze wpisują się w typologię stroju krakowskiego sporządzoną przez autora, który, począwszy od zachodniego krańca powiatu krakowskiego, wymienia jako pierwszą grupę nad Wisłą tę, którą nazywa Flisaki. Lokalizuje ją między Czernichowem i Liszkami.

Na bliżej nieokreślonym tle z jasnozieloną murawą, błękitnym niebem ze skłębionymi białymi chmurami, paskiem rzeki wśród drzew (Wisła?) i na tle wzniesień majaczących na horyzoncie, przedstawiono pięciu mężczyzn i trzy kobiety w strojach ludowych. Na pierwszym planie obrazu, po prawej, uwagę zwraca siedząca postać starszej kobiety w białej chuście czepcowej, kraciastej chuście narzuconej na ramiona i białym szerokim haftowanym fartuchu na czerwonej spódnicy, spod której są widoczne czubki butów. Na szyi ma kilka sznurów korali. Po lewej stoi dwóch rozmawiających ze sobą starszych mężczyzn zwróconych w jej stronę. Ubrani w popielato-brunatne okrycia, buty z cholewami, mają białe koszule, równo przycięte włosy i wąsy. Stojący po lewej trzyma w ręce laskę, a na głowie ma barankową czapkę. Jego towarzysz – w granatowym kaftanie z czerwonym pasem, ma na głowie wysoki czarny celender. W tle widnieją kolejne postacie. Po lewej młodzieniec w słomianym kapeluszu z czerwoną wstążką, białej płótniance z granatowym czerwono oblamowanym kołnierzem. Pośrodku ukazany en face bosonogi mężczyzna w średnim wieku w celendrze, białej koszuli do połowy ud, przewiązanej czerwonym pasem, w szarych spodniach, granatowym kaftanie z czerwonym stojącym kołnierzem. W prawej ręce trzyma wiosło. Rozmawia z kobietą w czerwonej chusteczce w kwiaty związanej z tyłu głowy, a także białej koszuli i czerwonej zapasce. Obok, zza siedzącej kobiety, wyłania się głowa mężczyzny w niskim kapeluszu, a także stojąca kobieta ukazana profilem, owinięta brunatną chustą. Obraz jest sygnowany po lewej stronie u dołu i oprawiony w ciemnobrązowe profilowane drewniane ramy. Tytuł przypomina o zapomnianych tradycjach Czernichowa, wsi położonej na wiślanym brzegu. Szczyciła się znakomitymi flisakami i otwartą w 1860 roku Szkołą Rolniczą. Nauczał w niej Franciszek Stefczyk, twórca wiejskich kas kredytowych i spółdzielni. W okresie, kiedy powstał obraz Tetmajera, flisacy czernichowscy posługiwali się galarami, rzecznymi szerokimi, płaskodennymi statkami wiosłowymi o zadartej rufie i dziobie, ze sterem i budą mieszkalną. Tratwy, którymi spławiano drewno Wisłą stopniowo znikały z rzeki, aż do 1914 roku, kiedy kupcy przestali przyjeżdżać do Gdańska po drewno budulcowe. Galary służyły jeszcze w latach 40. XX wieku do przewozu płodów rolnych, a wśród nich zboża, węgla, ale też materiałów budowlanych. W Łączanach, Czernichowie i Niepołomicach w przeszłości powstawały tzw. galary krakowskie. Seweryn Udziela wspomina o największych jednostkach, które miały nawet 18 metrów długości, 8 metrów szerokości, a mogły udźwignąć nawet 25 ton towaru. Rodziny flisackie były stosunkowo zamożne, a flisacy słynęli z dumy zawodowej, obrotności i poczucia wolności. Po powrocie z rejsów odwiedzali kościół w Czernichowie by podziękować swej patronce św. Barbarze. Specyfika pracy sprawiała, że załogi łączyła silna solidarność, oparta na hierarchii zawodowej i akceptacji niezbędnej dla bezpieczeństwa dyscypliny. Flis nobilitował, ale choć był związany z wieloma trudami i niebezpieczeństwami, przez postronnych uważany był za lżejszy od innych zawodów, stąd przysłowie: Nie ma to, jak na flisie – naje się, wyśpi się i nie narobi się. Bibliografia: Anna Kozieł, Elementy podkultury zawodowej galarników z górnej Wisły, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego „Prace Etnograficzne”, z. 26: 1989, s. 57-70 Pr. zb., Ubiory ludu polskiego, Kraków 1904, z. 1, ss. 16
Opiekun: Grażyna Mosio Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane