Chusta | Mikrohistorie 2.02–1.03.2021

Treść

Ciemna wełniana chusta z frędzlami. Ciemna wełniana chusta z frędzlami.
Pani Barbara, nauczycielka i bibliotekarka, opiekuje się nie tylko księgozbiorem: jest również strażniczką rodzinnych opowieści i pamiątek, m.in. prezentowanej tutaj ponadstuletniej wełnianej chusty, noszonej przez jej babcię Julię Woźną (1897-1970) na specjalne okazje. Pani Barbara urodziła się w roku śmierci babci, nigdy nie miała okazji jej poznać, czuje jednak z nią szczególną więź.

„Tak jak ja uwielbiała czytać. Dawniej na wsi nie było książek, bo to nie była szlachecka rodzina, że tam we dworze biblioteka była. Jak synowie babci poszli już do szkół do miasta, no to, myślę, że babcia musiała te wszystkie ich podręczniki czytać. A jak już coś przeczytała, to chciała tą zdobytą wiedzą wszystkich obdzielić. I kto się tylko pojawił na jej drodze, to babcia go od razu brała na wykład i czy chciał, czy nie, musiał słuchać” – opowiada pani Barbara.

Babcia Julia nie miała okazji się kształcić, skończyła tylko cztery klasy, ale była ciekawa świata, czytała wszystko, co jej wpadło w ręce. Wiedziała też, jak wielką rolę w życiu człowieka pełni edukacja.

„Na wsi dawniej było tak, że kto był biedny, to dziecka do miasta nie wysyłał na nauki. Ale babcia była zapobiegliwa, gospodarna i bardzo pracowita. I z sześciorga dzieci, troje wykształciła. Na warunki wiejskie to było bardzo niespotykane. Wielkim wysiłkiem, ale zdołali to zrobić. Tato mój mówi, że od ust sobie odejmowali”.

Babcia Julia była zasadniczą osobą, bardzo religijną, a w jej rodzinie panował swoisty matriarchat.

„Dawniej w trakcie studiów przyjeżdżało się do domu tylko na święta. I wtedy babcia prowadziła przesłuchanie. Pewnego razu jeden z jej synów, mimo że już wtedy kończył medycynę w Krakowie, już był prawie doktorem, znowu musiał odpowiadać na wszystkie pytania babci: »A mówiłeś pacierz? A w kościele byłeś w każdą niedzielę? Nie opuszczałeś?«. I wujek, już pewnie 26-letni, grzecznie odpowiadał. A jak już babcia zakończyła przesłuchanie, to wujek z takim żalem powiedział: »Mamo, wolno ci się o wszystko zapytać, bo masz takie prawo, bo jesteś matką, ale dlaczego się mnie nie zapytałaś, czy nie byłem głodny, czy miałem na mieszkanie«. Nie pytała go o warunki bytowania, tylko o  religię. Dla niej może to nie było istotne, czy on tam nie dojadał, tylko czy był prawy. W każdym calu. Taka to była właścicielka tej chusty”.

Ciotka pani Barbary, Weronika, przechowywała tę chustę przez prawie pół wieku po śmierci babci Julii, niemal jak relikwie.  

„Bardzo się starała, żeby to zachować, chociaż wiedziała, że nikt w tym chodzić nie będzie. Po śmierci ciotki, wiedzieliśmy, że nie jesteśmy w stanie tak o tę chustę zadbać jak profesjonaliści i dlatego wpadłam na pomysł, żeby dać ją do Muzeum”.

Pani Barbara dodała, że po śmierci babci zachowały się dwie chusty: prezentowana tutaj wełniana, noszona zimą zamiast płaszcza oraz letnia – odświętna.

„W 1989 roku zdawałam maturę, w tych czasach to ciężko się było nawet ubrać. Powiedziałam mojej ciotce, która przechowywała te chusty po babci, żeby mi uszyła na studniówkę spódnicę z tej drugiej, letniej chusty. Ale ciocia nie chciała tej chusty niszczyć. No ale ja tak męczyłam tę ciocię i w końcu się zgodziła i zniszczyła chustę, by uszyć mi spódnicę. Ja w tej spódnicy obskoczyłam studniówkę, maturę, potem jeszcze zadawałam szyku, aż w końcu ją zniszczyłam. Ale ta gruba została. Doprowadziłam do zniszczenia jednej chusty, to przynajmniej drugą uratowałam”.

Opracowała: Agnieszka Marczak


O cyklu MIKROHISTORIE

Spoglądamy na przedmioty z kolekcji MEK oczami ich dawnych użytkowników. Co miesiąc rozmawiamy z inną osobą, by móc usłyszeć niewypowiedziane dotąd historie rzeczy z perspektywy ludzi, do których one należały. Powstają w ten sposób opowieści: o domu, dzieciństwie, podróżach. Innym razem: o pracy, wierze, pięknie i miłości. Mikrohistorie o życiu, po prostu.
Opiekun: Ewa Rossal Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane