Chusta

Prezentowana tutaj chusta to podarunek na ślub, który mógłby się nie odbyć, gdyby nie pewna zakochana dziewczyna.

Mezalians?

Pradziadkowie Marysi, która przekazała chustę do Muzeum, spotkali się na początku lat 30. w nowosądeckiej karczmie i dogadali się, że obydwoje mają dzieci na wydaniu.

„Umówili moją babcię Stefanię i dziadka Władysława, że po mszy w kościele w Mystkowie się poznają. Kiedy doszło do tego spotkania, bardzo się sobie spodobali i do siebie przylgnęli. Ale później się okazało, że był duży problem, bo moja babcia była z bardzo bogatej rodziny. Natomiast mój dziadek, choć miał duży majątek, jego ojciec ten majątek stracił, pewnie podczas jakiejś gry w karczmie. Jak rodzice babci się dowiedzieli, że cały majątek przyszłego zięcia jest pod zastaw, to nie chcieli się zgodzić na małżeństwo. Nie wiem, jak moja babcia przekonała swoich rodziców. W każdym razie w 1935 roku doszło do małżeństwa”.

Babcia Marysi otrzymała wiano w wysokości pięciu tysięcy złotych, co pozwoliło jej spłacić wszystkiego długi męża. „A wtenczas krowa była warta 100 złotych. Można sobie przeliczyć”.

W prezencie ślubnym Stefania dostała również od swojej matki prezentowaną tutaj chustę. Nosiła ją wyłącznie od święta. Następnie przekazała ją swojej córce Władysławie, czyli matce Marysi.

Lewe pieniądze?

Marysia bardzo miło wspomina swoich dziadków, to byli „tacy ciepli, dobrzy ludzie”.

„Miałam taki układ z dziadkiem Władysławem, że za każdą piątkę w szkole dostawałam pięć złotych. Jak mi się skończył zeszyt, w którym były zapisywane oceny, to przychodziłam z nim do dziadka i dziadek podliczał. Kiedyś się tak zdarzyło, że nazbierałam bardzo dużo tych piątek i dziadek powiedział, że on chyba się wycofa z tego układu, bo ja mu krowę za ogon ze stajni wyprowadzę”.

Marysia śmieje się, że to dla niej „były takie lewe pieniądze. Od mamy nie dostawaliśmy żadnych kieszonkowych, tak jak się teraz dostaje”.

Przedmioty sentymentalne

Obecnie Marysia pracuje w Muzeum. Zwierza się, że uwielbia stare przedmioty, ale zdaje sobie sprawę, jak trudno jest je utrzymać w dobrym stanie. Dlatego rzeczy, które mają dla niej wartość sentymentalną, chciałaby przekazać do kolekcji. „Może kiedyś moje prawnuki

lub praprawnuki będą mogły je zobaczyć. A tak w domu to mogłoby nie przetrwać, bo to wymaga odpowiedniej konserwacji i warunków przechowywania”.


Opracowała Agnieszka Marczak
Opiekun: Ewa Rossal Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane