T T
Ilustracja autorstwa Anny Zabdyrskiej. Przedstawia poupychane na pólkach jedzenie.

Wszystko, czego potrzebuję. Na zapas

„Cała lodówka zapchana”, „Nigdy wcześniej nie mieliśmy tyle rzeczy w lodówce”, „Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie byłam tak dobrze zaopatrzona, jak teraz”. 

Na pytanie: „Co masz w lodówce” wiele osób odpowiedziało: „to, co zwykle” lub „to, co zwykle, tylko więcej”. Ale równie wiele przyznało, że wypakowało lodówkę (głównie zamrażalnik), a także szafki i półki do granic możliwości („dużo mięsa w zamrażalniku oraz dwutygodniowy zapas produktów suchych i konserw w szafce kuchennej”). 

Tak, robiliśmy zapasy (na miarę indywidualnych możliwości i potrzeb, precyzyjnie lub nieporadnie, we własnym stylu). Może nawet „Zapasy jak na wojnę nuklearną – mnóstwo jedzenia z długim terminem ważności, o wiele więcej słodyczy”. „Mieszkam sam, a dwumetrowa lodówka jest pełna – 22 i 26 lutego zrobiłem zakupy "wojenne" za ponad 900 zł, teraz jak coś zjem to dokupuję”. 

Zatem, co masz w lodówce? „Ogromną ilość jedzenia i alkoholu”. „Oooo, dużo więcej niż zawsze. Za dużo. Dopadła mnie histeria zakupowa”. „Porządek”. 

Uporządkowane, ułożone według terminów przydatności jedzenie, daje poczucie bezpieczeństwa. Na kilka dni („3 dni bez wychodzenia, bez ekstremizmów”, „zapas na co najmniej 5 dni”), na tydzień, półtora („Bez wychodzenia z domu byłabym w stanie przeżyć 10-14 dni”), na miesiąc („Staram się mieć zapas żywności na 3-4 tygodnie”). Zapełniamy lodówkę i kuchenne szafki na wszelki wypadek, „jakby była jakaś anarchia na ulicach albo jakby mnie zamknęli w kwarantannie”. I po to, żeby jak najrzadziej wychodzić do sklepu, bo tam, na świecie, w przestrzeni, którą musimy dzielić z innymi, czai się przecież wirus. „Czuję się dumna, kiedy nic w domu nie brakuje przez wiele dni”. 

Jedzenie daje nam poczucie bezpieczeństwa również dlatego, że jest dowodem na to, że możemy na kogoś liczyć i że możemy się o kogoś zatroszczyć (przynajmniej w ten sposób – karmiąc). Przypominają o tym: „pierogi od Mamy”, „zupa od mamy” (ale też zrezygnowanie „z mamusinych obiadków, bo nie chcę jej niechcący przynieść wirusa gdybym złapała go w sklepie i przechodziła bezobjawowo”), „jedzenie dla dzieci, aby dla nich nic nie zabrakło” („dzieci są teraz ciągle głodne”), „produkty dla syna – alergika”, „potrzeby moich 92-letnich rodziców”, „drożdżówki z serem, dla dziadka – jadł je na śniadanie, zamiast nich kupiłam składniki na ciasto drożdżowe, upiekłam dla niego i mu zaniosłam”, „ryż i indyk dla naszej Suczki, której musimy gotować, bo ma problemy z trawieniem”, „jedzenie/żwirek 19-letniej kotki Tuli”, „warzywa dla świnek morskich”. „Przy zakupach dla 6 osób trzeba uwzględnić upodobania każdej z nich”.

Ważna jest lista zakupów (żeby zapamiętać wszystko, czego może zabraknąć). Dobrze jest spisać ją na kartce (o ile nie zapomnimy zabrać jej do sklepu), czasem wystarczy ułożyć ją w głowie. Kluczem do sukcesu jest to, żeby wiedzieć czego się chce i w jakiej kolejności kupować, „żeby po sklepie nie wędrować za długo”, żeby nie przecenić swoich możliwości („Przy zakupie większej ilości rzeczy nie ma możliwości ich przeniesienia (…), nie mamy auta i nie mogę dużo dźwigać”). Co znajdzie się na liście? Przede wszystkim chleb, mleko („nie wiedziałam, że wypijamy z 5 l tygodniowo na osobę”; „całą rodziną jesteśmy uzależnieni od porannego picia kakao”), woda, mięso, nabiał, warzywa, owoce, czekolada, jajka, masło, alkohol. „Kawa i mleko. Wszystko inne da się zastąpić”. „Piwo i czekolada. To trafia na każdą zakupową listę”. „Świeże produkty wzmacniające odporność”. „Najbardziej zależy mi na świeżych warzywach, ponieważ dają one poczucie normalności”. „Zawsze jest też jedna zachcianka dla kogoś z rodziny (orzechy, konkretne słodycze) dla poprawy humoru i jako namiastka normalności”.

Normalność stała się w czasach zarazy towarem deficytowym (choć brakuje nam też innych elementów zwyczajności: „jabłek koksa, które sprzedawała tylko jedna jedyna pani”, targu pietruszkowego, gorącej kawy na wynos, lodów na gałki). Codzienne rutynowe czynności, jakimi były przed pandemią zakupy żywności, z dnia na dzień stały się wyzwaniem, okazją do zarażenia, źródłem stresu: „jest tak nerwowo, że nawet ciężko czyta mi się z kartki / wszędzie panika & podejrzliwość”, „jak widzę, gdy ktoś np. bez rękawiczek przebiera sobie pęczki rzodkiewki odczuwam ogromne obrzydzenie... nie kupię już tego”. „Z powodu nalegań męża zrezygnowaliśmy z kupowania świeżego pieczywa oraz niezafoliowanych owoców i warzyw”, zwierza się ktoś. „Jestem Eko świrem, ale zrezygnowałam z kupowania rzeczy luzem, wybieram w folii. Nie kupuję też chleba, bo ktoś mógł to dotykać”, pisze ktoś inny. „Nie ufam, że każdy stosuje się do zasad higieny”. „Wszystko mam pakowane”.

Niepewność jutra sprawia, że próbujemy oszczędzać („Ze względu na moją działalność gospodarczą, której zabroniono mi prowadzić, nie mam pieniędzy na zbędne produkty luksusowe”), staramy stosować dietę („Nie kupuję rzeczy z gatunku guilty pleasure - chipsy, słodycze. Staram się jeść zdrowo”) lub pozwalamy sobie na uleganie słabości („skoro i tak jestem zmuszona do różnych ograniczeń (nawet wychodzenia z domu) w obecnych czasach, to przynajmniej te słodycze sobie zostawię”). Pandemiczne strategie żywieniowe to nieustanna wojna postu z karnawałem. „Nie kupuję nadzwyczajnych specjałów”. „Żadnych fajerwerków”. „Jest więcej niż zwykle ekskluzywnych frykasów, które poprawiają nastrój. Np. baklawa, krem figowy, napój aloesowy, kindziuk...”. „W dobie pandemii i krążącego nade mną widma śmierci w męczarniach spowodowanych niemożnością złapania oddechu oddaję się dekadenckiej i wyrafinowanej konsumpcji”.

Zatem jeszcze raz: Co masz w lodówce? „Wszystko, czego potrzebuję”. „Wszystko, co potrzebne do przetrwania mnie i mojej rodzinie”.



03.06.2020, kiedy zniknęły kolejki, coraz rzadziej odkażamy ręce i zakładamy maski, ale chyba jeszcze to wszystko pamiętamy…   

Dorota Majkowska-Szajer

Tekst powstał przede wszystkim na podstawie odpowiedzi na pytanie nr 10: „Co masz w lodówce?” oraz pytania nr 12: „Czy przygotowujesz listę zakupów?”, 13: „Co jest na tej liście?”, 14: „Czy z jakichś produktów rezygnujesz?”, 15: „Czy robisz zapasy?”, 16: „Czy masz problemy z kupieniem czegoś, czego potrzebujesz?”.