T T
Ilustracja autorstwa Anny Zabdyrskiej przedstawiająca zegar, wokół którego znajdują się krople wody, dłonie, misy do mycia dłoni i kot, którego nie wolno nam dotknąć. Całość utrzymana w prostej, czarno-białej formie.
Rys. Anna Zabdyrska, 16.04.2020

Strategie dezynfekcji

Na liście zapachów kojarzących się nam z czasem epidemii zdecydowanie nie ma tłoku. Jak dotąd (połowa kwietnia 2020) jest na niej tylko zapach środka odkażającego, niekoniecznie w roli herosa. Ktoś poskarżył się: „Zacząłem odbierać zapach środka do dezynfekcji rąk jako przykry. Wcześniej wywoływał we mnie przyjemne skojarzenia”.

Kwestia aseptyki pojawia się w odpowiedziach na pytanie o czynności, jakie w czasach zarazy wykonujemy bezpośrednio po powrocie do domu. Odpowiadamy zaskakująco zgodnie. Oczywiście myjemy ręce. Jedni myją „po prostu”, inni robią to „dokładnie” (lub „dokładniej niż zwykle”), inni „starannie”, jeszcze inni „długo”, ktoś nawet „obsesyjnie”.

Ważny jest system, który pozwala poczuć, że panujemy nad sytuacją: „Mam procedurę mycia i odkażania: rąk, klamek, łap psa”. Strategia osiągania bezpiecznej czystości jest przemyślana, logicznie zaplanowana, ale i czasochłonna: „Zostawiam zakupy w korytarzu, ściągam buty, płaszcz. Natychmiast myję ręce, potem odkażam klamki, włączniki światła, etui z kartą płatniczą, klucze, zakupy, telefon. Piorę maseczkę. Na koniec ponowne mycie rąk. Całość czasami trwa 40 minut.” Ktoś, opisując podobny rytuał, zauważa: „Żmudna praca, jak na jedno wyjście z domu ;)”. 

Jeśli dysponujemy większą przestrzenią, dzielimy ją na strefy bezpieczeństwa: „Utworzyłam na klatce schodowej miejsce na pozostawianie butów oraz miejsce na kapcie. Postawiłam również wieszak na kurtki pół piętra niżej.” Albo: „Odzież wierzchnią i torby na zakupy wietrzę przez kilka godzin na balkonie”. Albo: „Mam wydzieloną jedną "brudną" łazienkę na parterze, w której teraz jest mydło w płynie i papierowe ręczniki, więc po powrocie myję ręce (tak lekarsko i śpiewając "wlazł kotek na płotek" by odmierzyć czas mycia)”.

Czasami ogarniają nas wątpliwości, czy system jest doskonały: „W trakcie różnych czynności, po powrocie z zewnątrz, myślę czego dotykam i czy to było ze mną w sklepie. Na przykład, kiedy zwijam torbę zastanawiam się, czy jest na niej wirus. Ale nie piorę jej.” Bywa, że jesteśmy przytłoczeni nadmiarem starań: „wcześniej prałam ubranie, już tego nie robię”.

Obserwujemy się przy tym z zaciekawieniem: „W ostatnich dniach do moich nawyków weszło nastawiane garnka z wodą do wygotowania uszytych maseczek. Tak wygląda każdy wieczór teraz”. 

I dostrzegamy, jak w ciągu 30 dni zmieniło się nasze życie: „Zamykam drzwi, dezynfekuję ręce środkiem na bazie alkoholu, zdejmuję buty, kurtkę, idę umyć ręce mydłem, witam się z kotem zniecierpliwionym moim "ignorowaniem" tego, że chce być głaskany”. Albo „…krzyczę do dzieci żeby się nie zbliżały dopóki nie umyję rąk”.

Ciekawe, jak będzie za kolejny miesiąc.

16.04.2020
Katarzyna Piszczkiewicz

Tekst powstał na podstawie odpowiedzi na 9 pytanie ankiety, które brzmi: „Co robisz zaraz po powrocie do domu?”.