T T
Ilustracja autorstwa Anny Zabdyrskiej. Przedstawia twarz człowieka biorącego udział w spotkaniu online. Wokół twarzy znajduje się wiele otwartych kart przeglądarki.

Praca

„Moja sytuacja zawodowa jest w tej sytuacji bardzo niepewna”. „Nie wiem, co dalej”. „Boję się o przyszłość”. W kwestionariuszach 44% respondentów zadeklarowało, że ich sytuacja zawodowa uległa zmianie.

Przede wszystkim doszło do reorganizacji pracy: „zmienił się sposób pracy. Pracujemy rotacyjnie w biurze i w domu”. Wiele osób przeszło na pracę zdalną, co „ma swoje plusy i minusy”. Dzięki pracy z domu można np. zaoszczędzić czas na dojazdach, ale niektórym doskwiera brak kontaktu ze współpracownikami i klientami. Kontakt ogranicza się do rozmów telefonicznych i wideokonferencji. Poza tym, pracując z domu, nie można zrealizować części obowiązków, np. „ze względu na brak dostępu do dokumentów, które znajdują się w biurze, a których nie można zabrać do domu”. Z tego powodu niektórzy respondenci mają poczucie, że będą mieli zaległości. Praca zdalna jest też niekomfortowa dla części rodziców: „Trudno mi podzielić czas między obowiązki w pracy a zajmowanie się córką, która nie chodzi do przedszkola. W zwykłych godzinach pracy najczęściej się bawię. Odrabiam nocami i o świcie”.

Niektórym pracownikom ograniczono wymiar pracy, wysłano na urlopy (czasem bezpłatne). „Obecnie sytuacja jest dość niestabilna. Jestem na zaległym urlopie i czekam w napięciu na decyzję, co dalej. Obawiam się utraty pracy”. „Jestem na postojowym i nie wiem, czy po powrocie będzie praca na takich samych warunkach”. „Pracuję mniej godzinowo, ale muszę być stale w gotowości”.

Wiele firm musiało wstrzymać lub ograniczyć działalność, straciło klientów i źródło dochodu. Aby uniknąć zwolnień, niektóre zakłady pracy obcięły wynagrodzenia i dodatki. Jednak niektórzy z respondentów stracili pracę. „Zostałem bez pracy z dwójką dzieci”. W trudnej sytuacji znalazły się również osoby pracujące na umowie zlecenie: „nie mogę realizować swoich umów, w zasadzie jestem bezrobotny i bez dopływu jakichkolwiek pieniędzy”. Osoby dorabiające do emerytury czy renty również straciły dodatkowe źródło utrzymania.

W kwestionariuszu nie ma bezpośredniego pytania o zawód respondentów, niemniej jednak w niektórych odpowiedziach dotyczących pracy wskazany jest zawód, jaki dana osoba wykonuje. W związku z tym, kwestionariusze pozwalają spojrzeć oczami przedstawicieli różnych sektorów, jak wygląda ich sytuacja zawodowa. Należy jednak pamiętać, że w związku z kolejnymi etapami tzw. odmrażania, sytuacja na rynku pracy ciągle się zmienia. 

Szpital. „Normalnie pracuję, ale w skróconym wymiarze godzin. Co wiąże się nie z charakterem pracy, ale z wieloma wypadkami zachorowań w moim zakładzie pracy (szpital)”. „Miałam już iść do pracy, lecz w trosce o moje bezpieczeństwo zostałam zmuszona do odmowy i nie podjęłam pracy na dyżurce w szpitalu”.

Przychodnia. „Pracuje w poradni okulistycznej, przez epidemię dużo pacjentów odwołuje wizyty”.

Fizjoterapia. „Jestem fizjoterapeutą, nie przyjmuję pacjentów. Do pracy jeżdżę co drugi dzień. Nagrywam filmy z ćwiczeniami”. „Nie mogę prowadzić treningów (zamknięte siłownie), nie przyjmuję pacjentów na fizjoterapię, żeby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Zamiast w gabinecie robię wizyty domowe do kilku pacjentów, którzy nie mogą przerwać rehabilitacji, bo ich sytuacja na to nie pozwala. Zaczynam prowadzić treningi online”.

Apteka. „Musieliśmy zmienić grafik tak, aby personel nie spotykał się w pracy, żeby w razie zarażenia nie zamknąć miejsca pracy (apteka). Jest również wiele wytycznych, zaleceń, przepisów czasem absurdalnych, czasem niemożliwych do wykonania, część dobrych”.

Psychoterapia. „Mąż jest terapeutą i dla odmiany ma więcej pracy, w dużej mierze pomaga online, ale nie zawsze jest to możliwe”. „Jestem psychologiem, który pracuje w kilku miejscach. Szkoła: nie chodzę do pracy, pracuję zdalnie; poradnia psychologiczno-pedagogiczna: również praca zdalna; poradnia zdrowia psychicznego: porady telefoniczne, wizyty prywatne odwołane”.

Szkoła. „Uczę, więc teraz robię to online. Nic się zupełnie nie zmieniło, jeśli chodzi o godziny pracy, ale jest jej zdecydowanie więcej, bo nie widuję swoich uczniów i uczennic w realnym świecie, więc znacznie więcej zadaję, aby zaktywizować wszystkich, co znaczy, że też znacznie więcej sprawdzam. Siedzę nawet do 12 godzin przed komputerem”. „Pracuję z domu, lekcje online to w większości polskich szkół duże wyzwanie, z różnych względów. Zajmuje mi to więcej czasu. Przygotowanie do zajęć online są bardzo czasochłonne, a brak niezawodności technologii powoduje duże frustracje. W klasie zawsze łatwiej wprowadzić plan B, C czy D. Tutaj jest to trochę bardziej skomplikowane”. „Jestem też bardziej zmęczona po takich lekcjach”. „Pracuję w szkole jako osoba wspomagająca do dzieci z autyzmem, więc teraz moje działania są niepotrzebne”. „Jako pedagog specjalny pracuję zdalnie. Jest to niestety niewystarczający sposób pracy z dziećmi o specjalnych potrzebach edukacyjnych i rozwojowych. Bariery technologiczne oraz bytowe rodzin są również istotnym czynnikiem wpływającym na jakoś pracy zdalnej pedagoga/nauczyciela, w tym wypadku zajmującego się tematyką niepełnosprawności”.

Edukacja pozaformalna. „Miałam swoją działalność gospodarczą związaną z edukacją pozaformalną. Praca z grupami. Wszystkie warsztaty zostały wstrzymane. W ogóle nie zarabiam. Jednak nadal pracuję koncepcyjnie, próbując utrzymać kontakt ze współpracownikami. Realizuję także projekt społeczny w fundacji. On również opierał się na pracy warsztatowej. Został wstrzymany, ale próbuję go, chociaż częściowo, przenieść online, żeby zarobić cokolwiek”.

Opieka nad dziećmi. „Straciłam pracę opiekunki do dziecka, bo mama podopiecznego zamknęła swoją firmę”. „Jestem nianią w prywatnym domu, nauczycielem z wykształcenia. Rodzina, w której pracuję, wyjechała do babci przez pół Polski na tydzień przed ogłoszeniem pierwszych dwóch tygodni tzw. narodowej kwarantanny”.

Gastronomia. „Prowadzę małą firmę, stołówkę szkolną, w której z uwagi na zamkniecie szkół nie ma możliwości prowadzenia działalności”. „Zamknięto lokale gastronomiczne, a taki prowadziłam, więc z dnia na dzień katastrofa”. „Nie mogę jako student dorabiać sobie pracując jako kelner w restauracji.” „Pracowałem na umowę zlecenie w hurtowni z piwem rzemieślniczym. W związku z zamknięciem lokali gastronomicznych ilość zamówień spadła, zamawiają tylko sklepy. Ilość zamówień jest na tyle niska, że nie jestem potrzebny w pracy”.

Turystyka. „Pracuję w turystyce, więc firma prawdopodobnie upadnie lada dzień. Bardzo się tego boję, bo to najlepsza praca i najlepszy zespół, w jakim kiedykolwiek pracowałam. Moje wynagrodzenie zostało obcięte ze 100% plus duże dodatki na weekendy (można było dorobić nimi nawet połowę podstawowej pensji!)”.

Hotelarstwo. „Od wielu lat zajmuję się obsługą apartamentów (kontakt z gośćmi, obsługa portali rezerwacyjnych, pobieranie płatności z kart kredytowych, wystawianie faktur itp.), zatem obecnie nie pracuję. Nie ma mowy o pracy zdalnej. Nie wiem, czy w ogóle wrócę do pracy”. „Pracuję na hotelu i został zamknięty. Zaczęliśmy szyć maseczki, by utrzymać miejsca pracy”. „Prowadząc gospodarstwo agroturystyczne straciłam gości. Odmawiają rezerwacje”.

Sądownictwo. „Jestem prawnikiem. Obecnie sądy są zamknięte, rozprawy odwołane, klienci mają inne rzeczy na głowie”. „Jestem adwokatem, nie pracuję albo sporadycznie załatwiam jakąś sprawę”.

Tłumaczenia. „Zamknięto sądy, większość kancelarii notarialnych i adwokackich, urzędy, ośrodki ruchu drogowego, firmy, zamknięto granice. Tłumacz przysięgły nie ma wiele do roboty, bo to często jest bezpośredni kontakt z człowiekiem. Pracuję zdalnie, gdy mam tekst pisemny od czasu do czasu, i cieszę się, jak się uda zarobić na bieżące wydatki bez naruszania oszczędności”. „Jestem tłumaczką i mam teraz zdecydowanie mniej pracy – wszystkie konferencje w najbliższym czasie zostały odwołane, więc nie potrzeba również związanych z nimi tłumaczeń”.

Banki. „Ponieważ epidemia wiąże się z recesją i spadkami na giełdach, nasz bank mniej zarobi, więc będzie mniej budżetu na projekty, a to wiąże się z tym, że nie będzie potrzebnych tyle osób do zarządzania nimi. Spodziewamy się zwolnień”.

Studio tatuażu. „Pracowałem w studiu tatuażu. Z racji wybuchu pandemii, wszystkie tego typu lokale zamknięto, toteż nie jestem pewien, czy w ciągu najbliższego roku w ogóle wrócę do zawodu. Problem jest w tym, że będąc tatuażystą, nie jestem w stanie pracować zdalnie, dlatego postanowiłem wrócić do tworzenia linorytów, by następnie móc je sprzedać”.

Kultura. „Nie daję już koncertów, korepetycji, ani nie mam grań na weselach, w związku, z czym nie zarabiam w ogóle”. „Pracowałam w prywatnym kinie (zajmowałam się edukacją filmową), które aktualnie jest zamknięte. Ponadto mój dział stracił tymczasowo rację bytu z racji zamknięcia szkół”. „Jestem freelancerem. Gram w zespołach i w teatrach. Prowadzę zajęcia w projektach. Tylko jeden pracodawca zgodził się na zajęcia online do końca maja. Cześć rzeczy robię za darmo online w ramach bycia na wierzchu, autoreklamy czy też pokazywania się przyszłym ewentualnym współpracownikom”. „Po odwołaniu imprez masowych, odpadły mi w zasadzie wszystkie koncerty, nad którymi pracowałam przez ostatnie miesiące. Moja praca przestała być komukolwiek potrzebna”.

Niektórzy czują wręcz odwrotnie: w czasie pandemii poczuli się bardziej doceniani: „Epidemia uwidoczniła znaczenie mojej pracy. Zajmuję się zarządzaniem usuwania awarii w sieciach teletransmisyjnych”.

Choć w tym momencie trudno przewidzieć, jak będzie wyglądała przyszłość na rynku pracy, niektórzy naukowcy diagnozują, jak wyglądać nie powinna. „Musimy nie dopuścić, by pojawili się ludzie zbędni” – mówi profesor Marcin Król.

18.05.2020
Agnieszka Marczak

Tekst powstał przede wszystkim na podstawie odpowiedzi na pytanie numer 18: „Jeśli Twoja sytuacja zawodowa uległa zmianie, to w jaki sposób?”