T T
Rys. Anna Zabdyrska, 9.04.2020

Jak się czujesz?

Czy można jednocześnie złościć się i cieszyć, akceptować i buntować się, rozumieć i nie rozumieć, czuć się dobrze i źle? 

Czytając odpowiedzi na pytanie: „Jak się czujesz z wprowadzonymi ograniczeniami?”, co rusz kiwam głową, zgadzam się, myślę: „tak, dokładnie, ja też!”, robi mi się smutno, czasem bardzo smutno i ciężko, nie mogę sobie znaleźć miejsca, potem się zaśmieję, znowu zacznę potakiwać, zgadzać się… i tak w kółko.

Wśród wypowiedzi na temat tego, jak się czujemy, wiele jest tych związanych z bezsilnością, smutkiem, poczuciem pozbawienia wolności, tęsknotą, samotnością, lękiem. Widać też, jak trudno nam nazwać to, co czujemy. Jak trudno jednoznacznie to sklasyfikować. Czujemy wszystko, ale w sposób jakoś przedziwnie zagęszczony, zintensyfikowany. Nasze życie zostało wciśnięte w metraż, którego skończoności dotąd nie docenialiśmy. 

Jeśli mieszkamy sami, teraz jesteśmy tak sami, że nie wiedzieliśmy, że tak w ogóle się da. Co nie znaczy, że z domownikami musi być łatwiej. Mowa jest o relacjach z bliskimi. Niektórzy chwalą te wspólne chwile, inni cierpią rozłąkę, samotność, a jeszcze inni piszą: „bywa, że mam ochotę ugotować własne dzieci i męża”.

Niektórym jest też po prostu dobrze, nawet lepiej niż wcześniej. Lepiej, bo „wreszcie wszystko zwolniło”, „jest czas dla siebie”, „jest ciszej”. Przecież czasem każdy lubi „mieć święty spokój”. Choć zwykle wraz z taką odpowiedzią pojawia się: „póki co”, „teraz dobrze, zobaczymy, co będzie potem”.  To „póki co” jest dość istotne, bo najbardziej zdaje się niepokoić i frustrować fakt, że nie wiadomo, kiedy to wszystko się skończy.

Dużo jest głosów, w których wyraźnie artykułowana jest akceptacja obecnych ograniczeń: „bo to dla mojego/naszego dobra”, albo bo „tak trzeba”, „to absolutna konieczność”. Co jakiś czas pojawiają się jednak wątpliwości, czy zaostrzanie ograniczeń ma sens. Akceptujemy, ale i jesteśmy źli na zakazy, martwimy się, czy sobie poradzimy.

Pojawiają się myśli o innych, o tych, którzy są bardziej zagrożeni, albo którym teraz jest trudniej niż nam: „myślę, że nie jestem w złej sytuacji, patrząc na to, jak mają inni ludzie”, „jest mi bardzo smutno na myśl o tych wszystkich, którzy teraz stracili źródło utrzymania”. 

Są i tacy, którzy starają się dostrzegać korzyści płynące z tego, że chociaż w tym momencie jest źle, to przynajmniej zaczęliśmy przyglądać się naszym emocjom, starać się je rozpoznawać, nazywać. Zastanawiamy się nad tym, czego nam brakuje, za czym tęsknimy, ale też co nam pomaga i nad tym, co trzeba: „to przetrwać”, „zacisnąć zęby”, „tak trzeba”.

Czuję, że przede wszystkim, trzeba sobie pozwolić na to wszystko, co teraz przeżywamy.

Dziękuję, że dzielicie się swoim doświadczeniem. 


9.04.2020
Olga Błaszczyńska

Tekst powstał na podstawie ankiety „Nasze życie w czasach zarazy”, szczególnie na podstawie odpowiedzi na pytanie 30, które brzmi: „Jak się czujesz z wprowadzonymi ograniczeniami”.