T T
Rys. Anna Zabdyrska, 3.04.2020

Co słychać?

Pytanie „Co słychać?” zawsze wydawało mi się po prostu próbą zagajenia rozmowy. A jeśliby potraktować je serio?

Wśród wypowiedzi na temat tego, co zapamiętamy z czasów epidemii, pojawiają się także te dotyczące dźwięków. Reakcje wpisywane na gorąco, bez koniecznego dla budowania pamięci dystansu (przecież jeszcze nie wiemy, co będzie dalej, co naprawdę w nas zapadnie), otwierają nas na bardzo osobiste doświadczenia. Kogoś dotknęło znalezione na Twitterze dźwiękowe nagranie kaszlu chorego na koronawirusa, nagrane we Włoszech. Kogoś innego, słyszany przez telefon głos współpracowniczki, która nie mogła złapać oddechu. To jednorazowe, mocne doświadczenia. Ale osiadają w nas także te powtarzane do znudzenia, jak ścieżka dźwiękowa włączanej codziennie gry komputerowej czy kilka piosenek, które każdego dnia między 13 a 16 serwuje mieszkańcom pewnego bloku jeden z sąsiadów („Niestety trudno się przy tym pracuje” – czytamy w komentarzu).

Dźwięki uświadamiają nam, że ściany naszych mieszkań i domów nie oddzielają nas szczelnie od wspólnej przestrzeni, z której możemy teraz korzystać w sposób mocno ograniczony. W wielu wypowiedziach powracają: sygnał karetki (także jako „nieustająco przejeżdżające karetki”) oraz komunikat, informujący o konieczności pozostania w domu, emitowany z megafonów wozów policyjnych i strażackich („kojarzy się z filmami o apokalipsie”, „czułam się jak na kronice filmowej z czasów okupacji”), bicie dzwonów. 

Odkryciem podzielanym przez wielu uczestników badań jest cisza. Cisza w najbliższym otoczeniu, na pustych ulicach, placach. Cisza, która niepokoi i taka, która daje ukojenie. Cisza wypełnia miejsca, z których ustępuje hałas (teraz wielu z nas zdało sobie sprawę, że codziennie nam towarzyszył), ale też stwarza przestrzeń dla dźwięków, które wcześniej nam umykały. Do naszych uszu dociera śpiew ptaków. Przecież jest wiosna.

W karmniku, który zawiesiłam jeszcze zimą dla sikorek, rozgościły się zięby. W „Przewodniku Collinsa” znalazłam wczoraj informację, że piosenka zięby jest „wysoce charakterystyczna, dość niezmiennie i niestrudzenie powtarzana, czysta, głośna (…), całość zakończona dziarskim zawijasem: zit-zit-zit-zit-set-set-set-czat-cziteriidia”. Rzeczywiście, jakoś tak to brzmi.  

A co u Was słychać?

3.04.2020
Dorota Majkowska-Szajer

Tekst powstał na podstawie odpowiedzi na 38 pytanie ankiety, które brzmi: „Czy jest jakiś obraz (dźwięk, sytuacja, fakt), z tego czasu, który szczególnie Cię dotknął lub zapamiętasz?”.