T T
fot. Andrzej Dybczak, 2019

„Musisz iść do góry, pod prąd" – na setne urodziny Karola Wojtyły

Rocznice są ryzykowne. Dominuje w nich albo patos, który tak naprawdę skrywa bezradność, albo polemiki, które jednak rzadko są spokojne. Rocznicom brakuje ludzkiego wymiaru. Trudno wychwycić w nich cząstkę, która pobudzi nasze serce.

Dlatego składamy zaproszenie kameralne. Przedstawia pewien wiersz Karola Wojtyły, który należy do zbioru Tryptyk Rzymski z 2003 roku. 

Lektura tego wiersza, jak i całego Tryptyku, to spotkanie z osiemdziesięcioletnim człowiekiem, który nie przestaje szukać, pytać.

Zdarzyło mi się kiedyś czytać ten wiersz wspólnie z samorządowcami podczas warsztatów. Wcześniej słuchaliśmy Modesta Musorgskiego, intepretowaliśmy zdjęcia Tadeusza Kantora, a później zaproponowałem właśnie ten wiersz. Nie zdradziłem jednak, kto go napisał, ani w jakim wieku, ani gdzie. I odczytania były bardzo ciekawe, świeże, wielostronne. Kiedy wyjawiłem Autora, wyczułem zaskoczenie. „Na pewno papież?”.

My w tym przypadku Autora już znamy. Ale, jak sądzę, warto w tym wierszu poszukać nie papieża, ale człowieka, który, jak my, zastanawia się, drąży. Jak pisał Miłosz, „Każde zdanie pełne jest treści. Można je czytać bez ustanku".

Antoni Bartosz


Źródło

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków…
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być —
Gdzie jesteś, źródło?… Gdzie jesteś, źródło?!

Cisza…
Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!

(Cisza — dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)

Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.

Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski, Kraków 2003