Żydowski amulet "wilczy ząb"

zdjęcie obiektu zdjęcie obiektu

Talizman trafił do zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie jako depozyt Uniwersytetu Jagiellońskiego i przez długi czas uważany był, mylnie, za kościaną bransoletkę, zabawkę rusińską. Dopiero niedawno udało się ustalić, iż jest to w rzeczywistości żydowski talizman, tzw. wilczy ząb, przeznaczony dla niemowląt.

Obiekt nabył w Bychowie (gub. mohylewska) na terenie dzisiejszej Białorusi w 1893 r. Stanisław Cercha (1867-1919), krakowski malarz, historyk sztuki, a z zamiłowania etnograf i folklorysta.

Z końcem XIX w. Bychów zamieszkiwało ok. 3000 Żydów, co stanowiło połowę wszystkich mieszkańców miasteczka. Była to w większości ludność bardzo religijna, przywiązana do żydowskich wierzeń i tradycyjnych praktyk.  Wśród nich do rozpowszechnionego szeroko przesądu o zgubnej mocy uroku, tzw. złego oka (ajn-hore). Według Talmudu nawet dziewięćdziesiąt dziewięć na sto osób umiera w następstwie rzuconego uroku.

 

Ajn-hore zagrażało  w szczególności najmłodszym, o czym w pracy pt. „Dziecko żydowskie” tak pisze Regina Lilientalowa: „(...) w pierwszym rzędzie podlegają mu [złemu oku] istoty słabe i bezbronne, a więc dzieci, tedy te ostatnie głównie zabezpieczyć należy. W tym celu: wkładają dziecku do kieszeni chleb z solą i wieszają mu na szyi kostkę z kurzego skrzydła lub ząb wilczy, pysk lisi lub bajtele zawierające obok pieprzu i soli także pająka, szpileczki (niekiedy i oczy racze), trochę ziemi z pod progu i kawałek płótna z szat śmiertelnych, lub rurkę z gęsiego pióra, do której wkładają rtęć; wszywają w koszulkę lub w czapeczkę ząbek czosnku; zaopatrują w amulety, mieszczące w sobie ustępy biblijne, a niezawodną „segulą” jest zawieszona na piersiach dziecka blaszeczka srebrna lub cynkowa z wypukłą na niej literą ה.”

Każdy, nawet zupełnie nieświadomie, mógł rzucić urok, jednak w powszechnym przekonaniu pewne osoby były do tego predestynowane w sposób szczególny. Często wyróżniały się one pewną odmiennością fizyczną lub należały do szeroko pojętej kategorii obcego, tym chętniej podejrzewane więc były o związek z siłami nieczystymi. Aby nie przykuwać  ich uwagi należało unikać okazywania szczęścia i powodzenia, które mogłyby się stać źródłem zazdrości. Groźne mogło okazać się bowiem  już samo nadmierne przyglądanie, wyrażanie pochwał czy podziwu.  Pojawienie się nowego członka społeczności, wzbudzające naturalną ciekawość otoczenia, stawiało niemowlę w wyjątkowo niebezpiecznym położeniu. Talizmany i magiczne formuły były zatem ochroną konieczną, mającą zapewnić bezpieczeństwo najmłodszych.


Opracowała Kamila Wasilewska-Prędki.


Bibliografia:
Regina Lilientalowa, Dziecko żydowskie, Prace Komisji Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności, nr 3, Kraków 1927
Ewa Śnieżyńska-Stolot, „Stanisław Cercha” [w:] Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne, t. 1, Kraków 2002
Tuszewicki Marek, Żaba po językiem. Medycyna ludowa Żydów aszkenazyjskich przełomu XIX i XX wieku, Kraków-Budapeszt 2015

Opiekun: Karolina Pachla-Wojciechowska Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane