Warszawa w 1920 roku. Podwórko na ulicy Leszno nr 104 (tak zapamiętane)

zdjęcie obiektu zdjęcie obiektu

Malarska wizja nieistniejącego już warszawskiego podwórka, utrzymana w konwencji naiwnego realizmu. Kompozycja w kształcie prostokąta leżącego. Wokół popielatej przestrzeni wybrukowanej ugrowymi kamieniami stoją liczne budynki, przy nich toczy się codzienne życie. Od lewej przedstawiono fragment parterowego domku z pasiastym dachem i niebieskimi drzwiami, przed którymi stoi brodaty Żyd w czarnym chałacie. Nad drzwiami widnieje szyld z napisem: MYDŁO, a przy budynku dwie beczki. Na pierwszym planie przedstawiona en face kobieta w szmaragdowo-zielonej sukni i jasnobrązowym fartuchu niesie dwa wiadra. Za budynkiem mydlarni wznosi się piętrowy dom o spadzistym dachu i dwóch kominach, z których snuje się dym. Wzdłuż jego ściany na sznurze suszą się różne części garderoby. Pośrodku podwórza stoi podłużny murowany budynek kuźni. Przez jego otwartą ścianę widoczne jest palenisko z wyprowadzonym pośrodku dachu wysokim, dymiącym kominem. Wokół widnieją podkowy, kosy, sierpy, łańcuchy, leżą obcęgi, siekiery i młotki. Przy palenisku krzątają się dwaj kowale – jeden przedstawiony tyłem, rozebrany do pasa i drugi, ukazany bokiem, rozgrzewający w ogniu koniec długiego pręta. Po prawej stronie kompozycji widnieje budynek żydowskiej szkoły o spadzistym dachu zwieńczonym kominem. Leokadia Płonkowa ukazując ten budynek w przekroju, pozbawiła go frontowej ściany. Dzięki temu w otwartym błękitno-popielatym wnętrzu widzimy dziewięciu żydowskich chłopców usadowionych przy pięciu brązowo-ugrowych stołach. Przed nimi przy pulpicie stoi ukazany tyłem nauczyciel ze wzniesioną lewą ręką. Po bokach widnieją dwie czarne tablice z białymi, stylizowanymi „hebrajskimi” napisami. Postacie są ubrane w czarne chałaty, mają czarne nakrycia głów i krótkie pejsy. Po bokach budynku szkoły ukazano fragmenty innych budowli: parterowego domku koło kuźni i dwupiętrowej kamienicy po prawej. Przed szkołą, wzdłuż której ciągnie się pas kamiennych płyt, stoją trzej Żydzi, przedstawieni tyłem chłopiec i starzec oraz ukazany profilem brodaty mężczyzna. Przy nim w prawym dolnym rogu obrazu widnieje sygnatura malarki: LP. Pośrodku podwórza rozgrywa się inna scena przy drabiniastym wozie z duhą, wypełnionym żółtymi snopkami, zaprzężonym w konia spożywającego karmę z podłużnego klepkowego pojemnika. Stojąca obok kobieta w sukni koloru szmaragdowej zieleni, brązowym serdaku i niebieskim fartuchu zdejmuje z wozu jeden ze snopków. Po lewej przechodzi mężczyzna w granatowych spodniach, niebieskiej koszuli i brązowej czapce, niosący na plecach snopek. Poniżej widnieje napis stanowiący tytuł obrazu i zarazem odautorski komentarz.

 

Obraz namalowała Leokadia Płonkowa (1913 –1992), warszawianka od lat szkolnych spędzonych na pensji zainteresowana rysunkiem piórkiem i malarstwem. Młodzieńcze marzenie o studiach artystycznych pozostało niezrealizowane. Studiowała krótko medycynę, potem uczyła się na kursach handlowych. W 1937 roku wyszła za mąż. Przez rok mieszkała we Lwowie. Wojna, a potem trudne lata powojenne nie pozwoliły na rozwijanie młodzieńczej pasji. Dopiero w latach 50. XX wieku mogła powrócić do malowania. Zapisała się do Ogniska Plastycznego w Warszawie, wiele czasu poświęcała własnemu rozwojowi, korzystając z zasobów bibliotek warszawskiej ASP i Związku Polskich Artystów Plastyków. W 1958 roku przeszła ciężką operację. Po powrocie do zdrowia w pełni oddała się pracy artystycznej. Jej obrazy ukazują osobowość i bogatą wyobraźnię artystki, cechuje je szczerość, dosłowność, są świadectwem wielkiej wrażliwości kolorystycznej. W 1964 roku malarka została przyjęta do Związku Polskich Artystów Plastyków. Muzeum Etnograficzne w Krakowie niestety nie posiada jej obrazów malowanych na szkle i na desce. W zbiorach Działu Sztuki zachowały się dwie akwarele na papierze. Jedna z nich przywołuje miniony świat przedwojennej Warszawy, Leszno i jego podwórka tętniące życiem. Miasto, którego już nie ma. Świat małych mydlarni, kuźni, w których obsługiwano miejskich dorożkarzy i woźniców, kamienic bez bieżącej wody, żydowskich szkół, których mali uczniowie chórem powtarzali słowa nauczyciela. Leokadia Płonkowa pokazuje na wpół prowincjonalny świat Leszna, niegdyś odrębnej jurydyki, potem fragmentu Warszawy i jednej z ważniejszych ulic stolicy, w czasie okupacji należącej do getta i w części zniszczonej. Po wojnie ulica ta została między innymi wchłonięta przez znaną Trasę W-Z. Odbudowane historyczne budowle i nowa zabudowa nie oddają zapamiętanego przez malarkę dawnego klimatu ulicy Leszno, zachowanej obecnie jedynie szczątkowo. Nazwa Leszno w szerszym znaczeniu funkcjonuje jednak nadal w potocznej mowie Warszawiaków, zwłaszcza tych, którzy pamiętają przedwojenną stolicę.

 

Opracowała Grażyna Mosio.

 

Bibliografia:

Aleksander Jackowski, Sztuka zwana naiwną, Warszawa 1995, s. 166-167

 

 

Opiekun: Grażyna Mosio Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane