Trzepaczka do dywanów I Mikrohistorie 27.02.-2.04.2018

zdjęcie zdjęcie

Nadchodzi czas wiosennych porządków. W kolekcji MEK znajduje się wiele przedmiotów, które niegdyś znacząco ułatwiały prace domowe. Tym, którym trudno zbudzić się z zimowego letargu i zabrać za porządki, prezentujemy trzepaczkę. Pan Piotr – jej były właściciel – opowiedział nam o niej co nieco.

Na wiklinowych witkach, z których zrobiona jest trzepaczka, są ślady lakieru. Pręty są poluzowane, widać też, że brakuje gwoździków podtrzymujących konstrukcję. Trzepaczka jest uszkodzona, ale – jak mówił pan Piotr – „czasem uszkodzenie o czymś świadczy, na przykład o pracy, jaka została wykonana”.

W czasach PRL trzepaczki były powszechnie używane do czyszczenia dywanów i domowych tekstyliów.
Pan Piotr wspominał, że jako dziecko sam też musiał trzepać dywany i „takie poduszki, używane zamiast materaców”. Zwoził je windą z trzeciego piętra, by na podwórkowym trzepaku je wyczyścić.

Trzepaki były wówczas stałym elementem blokowisk. Pan Piotr zasugerował, że można by napisać całą historię trzepaków, są one bowiem kolejnym dowodem na to, że ludzie wykorzystują rzeczy nie tylko według ich pierwotnego przeznaczenia. Wspominał, że trzepaki były miejscem spotkań. Z innych relacji wiemy, że dla dzieci bywały placem zabaw, gdzie dokonywano próby sił w podciąganiu się na drążku i wykonywaniu fikołków, dla młodzieży zaś miejscem „rytuałów przejścia”: pierwszego pocałunku, pierwszego piwa, pierwszej dorosłej dyskusji.

Pan Piotr przypomniał, że trzepaki „gdzieniegdzie bywają jeszcze na podwórkach, do niczego nieprzydatne. Relikty”.
Trzepaczki zaś były używane nie tylko do czyszczenia dywanów, ale także – jak wspominał pan Piotr – do dyscyplinowania dzieci. Przyznał, że jemu też zdarzyło się usłyszeć: „Bądź grzeczny, bo dostaniesz trzepaczką!”.

Opracowała Agnieszka Marczak. 

 


O cyklu MIKROHISTORIE

Spoglądamy na przedmioty z kolekcji MEK oczami ich dawnych użytkowników. Co miesiąc rozmawiamy z inną osobą, by móc usłyszeć niewypowiedziane dotąd historie rzeczy z perspektywy ludzi, do których one należały. Powstają w ten sposób opowieści: o domu, dzieciństwie, podróżach. Innym razem: o pracy, wierze, pięknie i miłości. Mikrohistorie o życiu, po prostu.

Wybrane obiekty oraz fragmenty rozmów z ich byłymi użytkownikami można oglądać w Ratuszu na Placu Wolnica 1, bez konieczności kupowania biletu.

Opiekun: Justyna Masłowiec Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane