Pocztówka z tęsknotą

zdjęcie zdjęcie
Na pierwszym planie zapatrzona w dal kobieta w szykownym stroju, z opadającą z ramion chustą, z kwiatami wpiętymi we włosy. Stoi oparta o balustradę balkonu – w niezbyt wygodnej, za to bardzo wymownej pozycji. Kadr z dwóch stron ograniczają kolumny. Jedna, ta po prawej, porośniętą jest pnączem. Tę po lewej oplata ozdobny sznur, podtrzymujący czerwoną kotarę. W tle morze i pagórkowate wybrzeże. Nad wodą unoszą się ptaki, na falach kołysze się zmierzający do portu żaglowiec – kogo wiezie na pokładzie? Jeśli odwrócimy kartonik dowiemy się, że autorem widocznego na awersie obrazu jest Józef Reiner, który dzieło swe opatrzył krótkim i wiele mówiącym tytułem: „Tęsknota”. Czyż to nie wymarzony temat dla pocztówki?

Burzliwa kariera wysyłanych pocztą kartoników z obrazkiem rozpoczęła się w drugiej połowie XIX wieku. Pocztówka oferowała cały świat – lepszy niż prawdziwy, bo wyidealizowany. Nawet tym, którzy nigdy nie przekroczyli granic swej miejscowości (nie mieli też dostępu do widoków z telewizji i internetu). Za niewielką cenę, za to z całym przepychem dostępnych środków (złośliwym i sceptykom zostawmy rozważania na temat kiczu, dosłowności i braku umiaru pocztówkowej estetyki), pocztówka pozwalała na odległość podzielić się wrażeniami, kokietować, wyznawać uczucia, informować o miejscu pobytu (nie tylko turystycznego, w końcu pocztówkowy szał obejmował także czasy dwóch wielkich wojen i związanej z nimi wędrówki ludów). Stała się widocznym znakiem, że ktoś gdzieś o kimś myśli, ktoś o kimś pamięta – może właśnie dlatego miliony ludzi na świecie zaczęły wysyłać sobie pozdrowienia? Szacunkowe wyliczenia z początku XX wieku podają, że w Anglii wysłano wówczas 14 milionów pocztówek rocznie, we Włoszech – 27 milionów, w Austro-Węgrzech – 31 milionów, we Francji – 88 milionów, a w Niemczech – 736 milionów (dane za „Listek. Pismo ilustrowane poświęcone pocztówkom”, 1904).

Pocztówka z „Tęsknotą”, wydana nakładem Wydawnictwa Pocztówki, Kraków–Tarnów, wysłana została na adres Zakładu Karnego w Drohobyczu. Więzienie to, zbudowane na początku XX wieku (i funkcjonujące do dziś), uznawano wówczas za obiekt niezwykle nowoczesne (być może z tego powodu sam zakład znalazł się na widokówkach, o czym zaświadczają m.in. zbiory Polony, w których znajdziemy pocztówkę dokumentującą budynek w 1918 roku).  Na terenie zakładu działały fabryka dachówek, cegielnia i warsztaty tkackie. Przymusowy dach nad głową przygotowano dla około półtora tysiąca osadzonych. Adresatem pocztówki nie był jednak raczej żaden z nich, ale być może któryś z pracowników – Wielmożny Pan Stanisław Grosse. Zapewne z małżonką, bo nadawca przesyła „najserdeczniejsze pozdrowienia Wujowi i Cioci”. Przesyła je wraz „z ucałowaniem rączek” 29 września 1924 roku z Krakowa. Nieczytelny podpis skrywa tożsamość nadawcy (lub nadawczyni) przed dzisiejszym, postronnym i nieproszonym odbiorcą wiadomości.

Można by na tym zakończyć, ale pocztówka pobudza wyobraźnię (taka jej rola!) i „Tęsknota” odsyła nas jeszcze w inne miejsce. Zakład Karny w Drohobyczu zbudowano „na Górce”, przy drodze prowadzącej do położonego nieopodal Truskawca, jednego z najmodniejszych uzdrowisk II RP ze słynną wodą mineralną o wdzięcznej nazwie „Naftusia”. W okresie dwudziestolecia międzywojennego Truskawiec trzykrotnie otrzymał tytuł najlepszego polskiego uzdrowiska. Wypoczywali tu m.in. ówcześni polscy celebryci: Eugeniusz Bodo i Adolf Dymsza. Czy wysyłali pocztówki? Na pewno, bo kto ich wtedy nie wysyłał?

Opracowała Dorota Majkowska-Szajer.
Opiekun: Dorota Majkowska-Szajer Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane