Opowieść o Świętach w domu Seweryna Udzieli

zdjęcie zdjęcie
Seweryn Udziela w mieszkaniu przy ul. Lwowskiej 52, fot. archiwum MEK

Na nagraniu jednej z rozmów z wnuczką Seweryna Udzieli – Zofią Sulikowską-Zegan (1923-2011) – wspomnienia sięgają czasu świętowania Bożego Narodzenia razem z dziadkiem. W obszernym mieszkaniu wynajmowanym w kamienicy u Zweiga przy ul. Lwowskiej 52 w Podgórzu (dziś to ul. Bolesława Limanowskiego w dzielnicy Podgórze) gromadziła się liczna rodzina i goście. Oprócz wysokich na ponad cztery metry pokoi były tu również dwie kuchnie. Jedenastoletnia Zosia zapamiętała szczegóły, które pozwalają uchwycić bożonarodzeniowy klimat lat trzydziestych XX wieku. Wspomnienia te przekazała do archiwum Muzeum Etnograficznego imienia jej dziadka.

 

W opowieści pojawia się wiele postaci. Oprócz babci Udzielowej, przygotowującej jabłkową leguminę i makowe dania, także dziadek Udziela, liczni znajomi domu, rodzice, młodszy brat Tadeusz – wówczas siedmiolatek, a także gosposia Wikta i służąca Stefa. Jest też wuj Marian, ciocia Dusia, kuzynki. Opowieść przywołuje wizyty kolędujących gości i częstowanie po wigilijnej wieczerzy malagą. Dowiadujemy się, dlaczego w domu Udzielów ryby były jadane raz do roku i jak przyrządzić makowy łamaniec o bardzo starym rodowodzie. We wspomnieniach słyszymy o dziadku Udzieli, który opowiadał oddelegowanym na czas świątecznych przygotowań pod jego opiekę dzieciom o tym, skąd się wzięła choinka. Seweryn Udziela wolał polewkę od zupy i gałęzie pod powałą ozdobione światami z opłatków od choinki ze „szklannemi ozdobami”. Nowe mody traktował z dystansem, komentując – „to szło z Niemiec”, ale wiemy, że już dla własnych dzieci zaczął przyjmować choinkę pod swój dach, a było to jeszcze w Wieliczce pod koniec XIX wieku. Choinkę zdobiono czerwonymi jabłuszkami, złoconymi orzechami i piernikami od Rothego. Prezenty podrzucał aniołek w oparciu o listy. Raz były to drewniane foteliki dla dziewczynek, ubranka dla lalek, a innym razem łyżwy i czapka z pomponem! Dziadek upominał domowników, by w trakcie wieczerzy nie wstawali od stołu, ponieważ ich miejsce zająć może duch. Nakrywano także dodatkowe miejsce dla wędrowca, a w domu rodzinnym żony Udzieli zapraszano do stołu powstańca styczniowego, stąd puste miejsce nazywano „miejscem dla powstańca”.

Transkrypt nagrania do pobrania TUTAJ
Fragment rozmowy z Zofią Sulikowską-Zegan z 15 października 2009 roku.
Prowadzenie i rejestracja: Alicja Małeta.
Transkrypcja: Łukasz Łoziński.

Opracowała Magdalena Zych.