Matka Boska Częstochowska

zdjęcie obiektu zdjęcie obiektu

Maryja o ciemnej karnacji i charakterystycznych bliznach na policzku jest ubrana w granatowy płaszcz podbity cynobrową materią, lamowany złotem i ozdobiony złotymi sześciopromiennymi gwiazdkami. Pod szyją widnieje fragment rantowanej srebrnej sukni z czarnym krzyżykiem, widocznej też w postaci pionowego pasa pod prawą dłonią. Rękaw sukni przy tej dłoni jest złoty, rantowany i ozdobiony cynobrowymi paskami, a także złotym lamowaniem przy nadgarstku. Złotą koronę na głowie Matki Boskiej podtrzymują dwaj aniołowie w popielatych sukniach i karminowych płaszczach. Zdobią ją rantowanie oraz karminowe, zielone i granatowe „drogie kamienie” oraz rzędy drobnych białych „perełek”. Podobną koronę, ale mniej ozdobną, ma Pan Jezus siedzący na lewej ręce matki. Odziany w karminową szatę ze złotymi szerokimi lamowaniami, prawą rękę wznosi w geście błogosławieństwa, w lewej trzyma księgę o złotych brzegach i srebrnej rantowanej oprawie. Wokół głów obu postaci widnieją złote aureole o czarnych i karminowych konturach. Złote tło obrazu ozdabia wzór rybich łusek. Wokół głów postaci rozmieszczono dwanaście czarnych gwiazdek. Wzdłuż dolnej krawędzi obrazu biegnie srebrny pas, z czarnym napisem: „Pod Twoją Obronę Uciekamy się Święta…”.

 

Malarz zastosował cenioną technikę rantowania, grzebykowania mokrej jeszcze warstwy gruntu specjalnym narzędziem, co pozwoliło nadać części powierzchni malarskiej ciekawą fakturę. Cienkie, wypukłe i wklęsłe linie – proste i faliste, stworzyły na szatach, tle obrazu, ornament naśladujący rybią łuskę, czy mieniące się promienie. Wizerunki tego typu przywożono z pielgrzymek, odpustów, nabywano od wędrownych sprzedawców zwanych obraźnikami. Najczęściej były bardzo szanowane i przekazywane jako wiano. Znanym ośrodkiem, w którym malowano wizerunki Matki Boskiej z Jasnej Góry była Częstochowa, gdzie funkcjonowało wiele warsztatów malarskich pracujących dla odbiorców różnego rodzaju. Bibliografia: Fryś-Pietraszkowa Ewa, Kunczyńska-Iracka Anna, Pokropek Marian, Sztuka ludowa w Polsce. Warszawa 1988, ss. 340. Anna Kunczyńska-Iracka, Malarstwo ludowe kręgu częstochowskiego. Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1978, ss. 230. Obraz jest ludową wersją znanego wizerunku maryjnego. Malarz zastosował technikę rantowania, grzebykowania mokrej jeszcze warstwy gruntu specjalnym narzędziem, co pozwoliło nadać części powierzchni malarskiej ciekawą fakturę. Cienkie, wypukłe i wklęsłe linie – proste i faliste, stworzyły na szatach, tle obrazu, ornament naśladujący rybią łuskę, czy mieniące się promienie. Maryja o ciemnej karnacji i charakterystycznych bliznach na policzku jest ubrana w granatowy płaszcz podbity cynobrową materią, lamowany złotem i ozdobiony złotymi sześciopromiennymi gwiazdkami. Pod szyją widnieje fragment rantowanej srebrnej sukni z czarnym krzyżykiem, widocznej też w postaci pionowego pasa pod prawą dłonią. Rękaw sukni przy tej dłoni jest złoty, rantowany i ozdobiony cynobrowymi paskami, a także złotym lamowaniem przy nadgarstku. Złotą koronę na głowie Matki Boskiej podtrzymują dwaj aniołowie w popielatych sukniach i karminowych płaszczach. Zdobią ją rantowanie oraz karminowe, zielone i granatowe „drogie kamienie” oraz rzędy drobnych białych „perełek”. Podobną koronę, ale mniej ozdobną, ma Pan Jezus siedzący na lewej ręce matki. Odziany w karminową szatę ze złotymi szerokimi lamowaniami, prawą rękę wznosi w geście błogosławieństwa, w lewej trzyma księgę o złotych brzegach i srebrnej rantowanej oprawie. Wokół głów obu postaci widnieją złote aureole o czarnych i karminowych konturach. Złote tło obrazu ozdabia wzór rybich łusek. Wokół głów postaci rozmieszczono dwanaście czarnych gwiazdek. Wzdłuż dolnej krawędzi obrazu biegnie srebrny pas, z czarnym napisem: „Pod Twoją Obronę Uciekamy się Święta…”.

 

Wizerunki tego typu przywożono z pielgrzymek, odpustów, nabywano od wędrownych sprzedawców zwanych obraźnikami. Najczęściej były bardzo szanowane i przekazywane jako wiano - z „matki na córkę”. Obraz znalazł się zbiorach Działu Sztuki Muzeum Etnograficzego w 1968 roku, dopiero jednak w 2001 roku do jego historii można było dopisać kilka faktów. W muzeum zjawiła się bowiem ofiarodawczyni z synem, któremu chciała pokazać rodzinną pamiątkę. Jeszcze jako osoba niezamężna, podarowała nieco zniszczony, „pęknięty przez środek”, obraz ekipie etnografów, prowadzących badania terenowe w okolicach Wadowic i Oświęcimia. Ponieważ decyzję o wydaniu obrazu podjęła pod nieobecność rodziców, a po ich powrocie usłyszała, że obraz dostał się prawdopodobnie w ręce oszustów, chciała sprawdzić, czy faktycznie trafił do zbiorów muzealnych. Ten zamiar zrealizowała dopiero po ponad trzydziestu latach, bo sprawa „nie dawała jej spokoju”. Według wspomień ofiarodawczyni obraz był uszkodzony, bo z bratem obrzucali się dla zabawy jabłkami, które dojrzewały w izbie. W wyniku nieszczęśliwego rzutu, stłuczeniu uległa szyba, płótno pękło, a obraz został tymczasowo zdjęty ze ściany i wyniesiony na strych, gdzie miał czekać na naprawę. Tam został znaleziony przez prowadzących badania i tak trafił do zbiorów MEK. Nic dziwnego, że rodzice, a zwłaszcza matka ofiarodawczyni, nie byli zadowoleni z tego faktu. Już od kilku pokoleń był bowiem w rodzinie, a ofiarodawczyni była czwartą kobietą, która miała go otrzymać. Przez wiele lat wisiał pośrodku innych obrazów w drewnianym domu w Kleczy Dolnej koło Wadowic, dokąd przywieziony został z Brańkówki przez jej powtórnie zamężną prababkę.

 

Obraz znalazł się zbiorach Działu Sztuki Muzeum Etnograficzego w 1968 roku, a w 1985 został poddany konserwacji. W 2001 roku do jego historii można było dopisać kilka faktów. W muzeum zjawiła się bowiem ofiarodawczyni z synem, któremu chciała pokazać rodzinną pamiątkę. W młodości podarowała obraz ekipie etnografów prowadzących badania terenowe w okolicach Wadowic i Oświęcimia. Ponieważ obawiała się, że obraz mógł dostać się w ręce oszustów. chciała sprawdzić, czy faktycznie trafił do zbiorów. Ten zamiar zrealizowała dopiero po ponad trzydziestu latach. Obraz był uszkodzony, bo z bratem obrzucali się jabłkami, które dojrzewały w izbie. W wyniku nieszczęśliwego rzutu, stłuczeniu uległa szyba, płótno pękło, a obraz został tymczasowo wyniesiony na strych, gdzie miał czekać na naprawę. Wizerunek od kilku pokoleń był w rodzinie, a ofiarodawczyni była czwartą kobietą, która miała go otrzymać. Przez wiele lat wisiał pośrodku innych obrazów w drewnianym domu w Kleczy Dolnej koło Wadowic, dokąd przywieziony został z Brańkówki przez jej powtórnie zamężną prababkę. Udostępniony gościom wywołał wzruszenie i łzy. Przybyli ucałowali dłoń Madonny, a matka kazała dobrze przypatrzyć się synowi i zapamiętać, jak obraz wygląda. Było to jedno z licznych spotkań z przeszłością, w których mają okazję uczestniczyć pracownicy muzeum.

 

Opracowała Grażyna Mosio.

Opiekun: Grażyna Mosio Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane