Korowaj

Okrągłe pieczywo z ciasta pszennego ozdobione przeplatającymi się wałeczkami ciasta. Na środku gniazdko, a w nim ptaszek w otoczeniu piskląt. Wokół przymocowane za pomocą długich patyczków ptaszki i szyszki tworzące „las”. Przy krawędzi figurki starościny weselnej (postać kobieca przysadzistej postury), starosty weselnego (w lewej dłoni niewielka figurka ptaszka), drużby i pastuszka (z kobiałką pełną grzybów). Pierwotnie korowaj ozdobiony był jeszcze figurkami wyobrażającymi prawdopodobnie starszą i młodszą drużkę oraz zielonymi gałązkami barwinka.

 

Korowaj wypiekła w roku 1967 Tekla Marszałek, na zamówienie Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Wykonała zestaw pieczywa weselnego używanego wówczas na terenie Pogórza Dynowskiego. Były to dwa korowaje reprezentujące wedle słów autorki starszy i nowszy typ oraz szereg szyszek czyli ozdobnych bułeczek. Omawiany korowaj reprezentuje starszą odmianę, którą charakteryzować ma obecność figurek ludzkich, które wg. autorki z czasem przestano wykonywać ze względu na brak umiejętności.

 

Czym jest korowaj? To najważniejszy reprezentant pieczywa w tradycyjnym obrzędzie zaślubin. Kołacze, korowaje i szyszki przekazywane i darowywane małżonkom, rodzicom państwa młodych, gościom czy przygodnym świadkom przejazdu orszaku weselnego miały przede wszystkim gwarantować pomyślność i dostatek nowozakładanej rodzinie.

 

Na głębszym poziomie proces, w którym amorficzne ciasto pod wpływem fermentacji rośnie a następnie uzyskuje nową formę wypiekane w ogniu, może być odczytywany jako znak przemiany – przejścia ze stanu wolnego do stanu małżeńskiego. Uczestnicy obrzędów rytualnymi gestami czy sentencjami mają zabezpieczyć jej pomyślny przebieg. Dlatego np. w czasie korowain, czyli pieczenia korowaja, które odbywało się zazwyczaj w dzień poprzedzający ślub w kościele, korowajnice czyli kobiety odpowiedzialne za jego wypiek śpiewały, podskakiwały, klaskały w ręce i stukały trzonkiem łopaty chlebowej, aby ciasto rosło wysokie w sposób symboliczny pobudzając drzemiące w nim moce witalne.

 

Kształt i zdobienia były podporządkowane znaczeniu symbolicznemu. Zygmunt Gloger pisał w 2 poł. XIX w.: Korowaj pochodzi z Raju, jest sprawą Boga, umajony symbolicznymi ziołami przedstawiać ma rozkoszny rajski ogród (…). Uobecnia zatem mityczne centrum świata. Kolisty kształt korowaja, motyw plecionki czy użycie do jego dekoracji wiecznie zielonych roślin są znakami wieczności. Równocześnie las – a tak nazywane są szyszki i ptaszki na patyczkach zdobiące korowaj – to miejsce symbolicznie odwołujące się do zaświatów. Wyobrażenia ptaszków w gniazdku i na patyczkach nawiązuje z jednej strony do płodności ptactwa a równocześnie może być zobrazowaniem dusz zmarłych. Nie powinno nas to dziwić bo wszystko to co oznacza śmierć w obrzędach przywoływane jest w celu pobudzenia mocy witalnych. W tym kontekście grzyby w kobiałce pastuszka możemy odczytywać nie jedynie jako motyw rodzajowy, ale przede wszystkim jako odwołanie do ich mediacyjnego charakteru i przynależności do porządku chtonicznego (łączone są ze sfera śmierci, wilgoci, gnicia).

 

To co umiera i odchodzi pozwala zaistnieć temu co nowe. Być może taki jest również sens wyobrażenia na korowaju plecionki przypominającej warkocz dziewiczej panny młodej: ze spożyciem korowaja, ustaje krasa dziewicza i dlatego wnoszą czepiec na korowaju, gdy przychodzi chwila oczepin (za: H. Biegeleisen). Umieszczone na krawędzi korowaja, jakby na granicy dwóch porządków figurki starościny, starosty i drużbów są symbolicznym przedstawieniem postaci, które w rzeczywistym obrzędzie również stoją „na granicy” strzegąc porządku rytuałów i pomagając bohaterom obrzędu przejść przez niego pomyślnie.

 

W czasie wesela korowaj pojawiał przy oczepinach kiedy to wykupywany był przez starostę, starościnę lub gości od drużbów. Potem starosta lub starościna tańczyli z korowajem prosząc kolejnych uczestników obrzędu o dołączenie się. W końcu krojony był uroczyście i rozdawany gościom z dbałością o to by nikogo nie pominięto.

 

Czy korowaj był smaczny? Być może w tej kwestii niewiele się zmieniło, bo czy dziś zjadamy tort weselny z powodu jego walorów smakowych czy raczej dlatego, że trzeba i już…

 

Opracowała Karolina Pachla - Wojciechowska

 

Archiwalia: II/1390/MEK: Materiały dotyczące pieczywa obrzędowego, 1968 r. Z badań terenowych mgr Z. Reinfuss

 

Wybrana literatura:

Teresa Ambrożewicz, Polskie ozdobne pieczywo ludowe, „Polska Sztuka Ludowa”, 1978, nr 1, s. 7-20 Henryk Biegeleisen, Wesele, Lwów 1928

Danuta Blin-Olbert, Rola pieczywa obrzędowego w weselach na Podkarpaciu, [w:] Wesele. Materiały z konferencji Obrzędowość weselna w Rzeszowskiem - tradycja i współczesność, Rzeszów 22.XI.1999, red. K. Ruszel, Rzeszów 2001, s. 103-112

Zygmunt Gloger, Obchody weselne, cz.1, Kraków 1869

Piotr Kowalski, Leksykon. Znaki świata: omen, przesąd, znaczenie, Warszawa 1998

Opiekun: Karolina Pachla-Wojciechowska Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane

Informacje

Numer inwentarzowy
33608/MEK
Autor
Tekla Marszałek (ur. 1902?)
Datowanie
1967
Materiał
ciasto pszenne, drewniane patyczki, bibuła, ziarna pieprzu, drut
Technika
formowanie ręczne, wypiekanie
Wymiary
wys. maksymalna 46 cm, wys. 12 cm (ciasto), śr. 12 cm (ciasto), szer. ok. 6 cm (figurki)

Mapa lokalizacji

Ulanica, gm. Dynów, pow. rzeszowski, woj. podkarpackie

Zbiory

Kolekcje