Folusz

zdjęcie obiektu zdjęcie obiektu


Jest to warsztat przeniesiony z Jaworek koło Szczawnicy, który oglądać można na wystawie stałej MEK. W gmachu Muzeum odtworzono jedynie ciasne, półmroczne wnętrze z wielką stępą, wspartymi o nią czterema ciężkimi młotami i potężnym wałem, poruszanym przez – pozostawione już domyślności zwiedzającego – koło wodne na zewnątrz. Wał obracając się zahaczał sterczącymi z niego ramionami o kliny wystające z potężnych drewnianych młotów, które unosiły się rytmicznie i opadały w zagłębienie wielkiej stępy, na wełnianą tkaninę zanurzoną w gorącej wodzie. Wodę doprowadzano z miedzianego kotła, stojącego na niskim piecu z płaskich kamieni piaskowca (w kącie na wprost wejścia), przy pomocy rynienki, w podobny sposób odprowadzając zabrudzoną ze stępy.

 

Folowanie, czyli spilśnianie sukna stosowane było od wieków. Polega ono na  moczeniu utkanej tkaniny wełnianej w gorącej wodzie i ubijaniu przez kilka, a nawet kilkanaście godzin, przez co jej włókna ściągają się, kurczą i pokrywają powłoką pilśniową, tzw. kutnerem, tworząc grube i trwałe sukno. Dla lepszego efektu  dodawano do wody różnych substancji pomocniczych, np. moczu, mydła, glinki folarskiej. Z około 30 metrów tkaniny wełnianej uzyskiwano 10 – 16 metrów sukna, a chcąc uzyskać sukno grubsze, cały proces powtarzano, niekiedy nawet dwukrotnie. Gotowe sukno czyszczono i suszono na słońcu. Folusza używano też niekiedy do odnawiania, odświeżania i wybielania zabrudzonych portek góralskich.


Folusze mechaniczne, wykorzystujące siłę wody, budowano w Polsce od XVI wieku. Na niektórych terenach – między innymi na Orawie, Spiszu i Podhalu – funkcjonowały jeszcze w połowie XX wieku. Stawiano je nad płynącą wodą – naturalnym potokiem lub poprowadzoną od niego przykopą – często w pobliżu młyna i gonciarni, czasem także tartaku. Zasada budowy i działania była jednakowa dla wszystkich tego rodzaju urządzeń. Jeszcze w początkach XX wieku, gdy zapotrzebowanie na sukno było duże, folusze pracowały regularnie przez trzy dni w tygodniu. Po wojnie, gdy popyt się zmniejszył, już tylko raz, dwa razy w tygodniu i to nie przez cały czas.

 

Opracował Piotr Worytkiewicz.

Opiekun: Piotr Worytkiewicz Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane