Diabełek

zdjęcie obiektu zdjęcie obiektu

Człekokształtna figurka stoi na dwóch, nieco przygiętych nogach, od tyłu wspiera się o podłoże końcem długiego ogona. Tworzą ją połączone ze sobą kawałki żelaznego drutu, odpowiednio przygięte i skręcone.  Drut ten na całej powierzchni został szczelnie okręcony paskami skórki króliczej z futrem w kolorze czarnym. Postać trzyma przed sobą widły i łańcuch. Na twarzy czerwona maska z rogami, pod szyją zawiązana czerwona wstążeczka. Stopy, dłonie, rogi oraz końce wstążeczki obsypane są przyklejonymi kawałkami srebrnego brokatu.

 

Diabełek został kupiony w latach 90. XX wieku z myślą o włączeniu do kolekcji Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Nabyto go od ulicznego sprzedawcy stojącego na ul. Krakowskiej i sprzedającego futrzane diabełki ze stoiska zrobionego z kartonowego pudła. Był to ostatni sprzedawca, a być może i ostatni wytwórca takich diabełków, które w XX wieku sprzedawane były na Rynku Głównym, na Kleparzu i na ulicach Krakowa przed 6 grudnia, czyli przed dniem świętego Mikołaja.

 

W pierwszych dniach grudnia sprzedawano w Krakowie drobiazgi dodawane do słodyczy podkładanych w imieniu św. Mikołaja dzieciom pod poduszki w nocy z 5 na 6 grudnia. Można więc też było na straganach obok złoconych rózg wierzbowych znaleźć figurki przedstawiające św. Mikołaja w stroju biskupim, w XIX wieku wykonywane z drewna, a w XX. już tylko piernikowe. Obok św. Mikołaja z lukrowanego piernika do dziś kupić też można anioły i diabły czyli postacie z orszaku mikołajowego.

 

Pojawianie się na ulicach miast przebranego św. Mikołaja razem z orszakiem jest zwyczajem, który wraz z choinką przywędrował do Polski z Alzacji na początku XIX wieku. Ambroży Grabowski (1784-1868) we „Wspomnieniach” tak pisał o 6 grudnia: „W dzień tego świętego wieczór, kościelny posługacz, zakrystyan lub inny, ubierał się w [...] infułę z złotego papieru, w takiż ornat lub kapę, przyprawiał sobie brodę ze lnu i obchodził domy, w których były dzieci. Tym kazał mówić pacierz i obdarzał je różnymi drobiazgami, złoconemi jabłkami, orzechami, piernikami, a czasem i rózgą pozłacaną. [...] W towarzystwie jego bywał anioł, który za nim dary w koszyku nosił, a nawet był i stary dziad w łachmanach”. Obchody te, przez częste nadużycia jakich dopuszczał się św. Mikołaj i jego towarzysze, policja austriacka niejednokrotnie przerywała zabierając cały orszak do kozy. Zwyczaj ten przez to zaczął zanikać, a tylko w kręgach rodzinnych i wśród znajomych odwiedzano dzieci w przebraniu św. Mikołaja, z tym, że pod wpływem zwyczajów austriackich, „dziada” w orszaku zastąpił „diabeł”. 

 

Figurka-zabawka, kosmaty diabełek z orszaku św. Mikołaja, został skomponowany z cech i atrybutów wyrosłych z połączenia nauki Kościoła o strąconym aniele z ludowymi wyobrażeniami. Bies, czart,  kusy, zły, a także czarny, jak był nazywany, cały jest w kolorze reprezentującym mroczny świat podziemny. Wiszący pomiędzy rękami łańcuch przypomina o tym, że Bóg przykuł go na wieczność w podziemiach. Kosmata sierść oraz długi ogon czy rogi to cechy zwierzęce, dzięki którym można odkryć jego szatańską naturę, nawet gdy zjawia się w postaci ludzkiej. Czerwona maska, w kolorze ognia, przypomina przebranych za diabła kolędników, a trzymane w rękach widły, to konieczny atrybut diabła kłującego nimi wszystkich dookoła oraz zabierającego do piekła króla Heroda w jasełkach. Ma więc ten diabełek swoich licznych pobratymców w przebraniach kolędniczych, kukiełkach szopkowych czy w zabawkach sprzedawanych w Krakowie na wiosennych odpustach – Emausie i Rękawce. Nic więc dziwnego, że i dla niego znalazło się miejsce w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie. 
 

Opracowała Małgorzata Oleszkiewicz.

Opiekun: Małgorzata Oleszkiewicz Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane