Kartka noworoczna

zdjęcie obiektu zdjęcie obiektu

Po pierwsze: kartka noworoczna.
Została wysłana najpewniej pod koniec 1940 roku. Najpewniej, bo inaczej niż w przypadku karty pocztowej, na tej, tak bliskiej w swej postaci obrazkowi dewocyjnemu, nie ma stempla zaświadczającego o dacie i miejscu nadania. Wczytujemy się więc w treść, by dowiedzieć się więcej: 
„Drogiej Lilce z (niewyraźne) 
życzeniem na (niewyraźne) 
Rok 1941. 
Twoja siostra 
Lita”.

Tyle da się odszyfrować z tekstu napisanego po polsku. Czas ukrył niektóre słowa pod zabrudzeniami. Rozmyty kroplą wody atrament wgryzł się głęboko w papier. Na drugiej stronie kolorowy zadruk: dwa irysy (czyżby miały przywodzić skojarzenia z lekkością kwiatu – lilią, Lilką, Lilianą?), złote obramowanie, które urywa się u dołu, jakby ktoś wyciął kartkę z większej całości, o czym świadczyć może wyzierający samotnie fragment zdobienia w lewym dolnym rogu, i jeszcze złote gwiazdki na zielonym tle. A w to wpisane, również na złoto, słowa św. Franciszka Salezego w języku francuskim:
„Jeśli Bóg
wysłucha mych życzeń,
najbliższy rok będzie
rokiem pomyślności
i błogosławieństwa
dla Was i wszystkich
wokół Was”.

Trwa wojna. Życzenia pomyślności nabierają zupełnie innej mocy. Nie są skonwencjonalizowaną formułą: „zdrowia, szczęścia, pomyślności”, lecz zawierają obietnicę spełnienia, osiągnięcia tego, co powinszowania przewidują.

 

Po drugie: fotografia.
Czarno-biały kwadracik, przyklejony pod tekstem życzeń. Błyszczący papier. Krawędzie trochę nierówne, jak gdyby obcięte nożyczkami. Kobieta i mężczyzna w zimowych płaszczach. W tle ulica i kamienice. Pozują do zdjęcia, które już niebawem stanie się pamiątką.

 

Po trzecie: pamiątka.
Nie wiemy, czy to nadawczyni przykleiła zdjęcie na kartce, czy pojawiło się ono później. Równie zagadkowe są dopiski wykonane innym charakterem pisma i innym kolorem atramentu. Ktoś uczynił z tej kartki dowód pamięci – dopisał pod imieniem nadawczyni datę, przy której postawił krzyżyk. Datę śmierci? Dzień 11 lipca 1941 roku może być czytany w kontekście sentencji napisanej po francusku, która następuje poniżej (ten sam czarny atrament i ten sam drobny charakter pisma): „Nigdy nie tracimy tych, których kochamy, ale tych, których boimy się stracić”. Pożółkła plama rozdziera cytat na pół. Rozdziela siostry.

 

Po czwarte: epitafium.

 

 

Opracowała Ewelina Lasota.