Dwie pocztówki

zdjęcie obiektu zdjęcie obiektu

Dwie pocztówki: na jednej, jak podpisano, „Żywczanka w najbogatszym stroju”, na drugiej również Żywczanka, ale w stroju mężatki w łoktuszy (nazwa dużej chusty lub szala, w tym przypadku tiulowego, zarzucanych na ramiona i łokcie). Na odwrocie każdej z kart połowa miejsca na adres i połowa na korespondencję, przedzielone wydrukowaną pośrodku informacją: „Nakł. St. Zacharias, Żywiec. Przedruk wzbroniony”. I znaczki. Na pierwszej jeden za 5 groszy z widokiem klasztoru i podpisem Częstochowa – Jasna Góra, z pieczęcią poczty w Żywcu (data: 23.VII.37) oraz pozostałość innego, zerwanego. Prawdopodobnie był to znaczek z widokiem Morskiego Oka w Tatrach. Na drugiej kartce, wysłanej siedemnaście dni później, naklejono znaczek za 15 groszy z widokiem Uniwersytetu we Lwowie. Na obu pocztówkach w polu adresowym wpisano: Wielmożny Pan Seweryn Udziela, Kraków 14, ul. Legionów 8.
 

O adresacie tych pocztówek, oprócz tego, że jest założycielem, kustoszem i dyrektorem Muzeum Etnograficznego w Krakowie, wiemy i to, że ma duszę kolekcjonera i swoje zbierackie hobby realizuje z ogromnym zapałem. Nic dziwnego, że nie ominęła go mania zbierania pocztówek, która opanowała świat w końcówce XIX wieku. Przyjaciele, znajomi, członkowie rodziny, znając jego miłość do kolekcjonerstwa i etnograficzne zainteresowania, przesyłają mu karty pocztowe z wizerunkami mieszkańców różnych rejonów Europy w tradycyjnych strojach. Znalezienie takiej pocztówki nie jest trudne – temat tzw. „typów regionalnych” jest jednym z najpopularniejszych motywów od czasów zaistnienia ilustrowanej karty pocztowej na początku lat siedemdziesiątych dziewiętnastego stulecia.


Popularność ta staje się nawet przedmiotem kpiny: „Na całym świecie obowiązuje idealizm folkloru pocztówkowego, na całym świecie chłopi, na pocztówkach, wyglądają, jak manekiny z muzeów etnograficznych – pisze w 1933 roku Józef Wittlin, poeta, prozaik i tłumacz – Mężczyźni mają takie twarze, jakby używali do golenia kremu „Vinola” i czyścili zęby Kalo lub Chlorodontem, a ręce takie, jakby codziennie robili manicure. Kobiety czynią wrażenie stałych klientek zakładów Elisabeth Arden”. Można się pośmiać, ale nie ma się czemu dziwić. Wyidealizowane chłopskie wizerunki powstają w pierwszej połowie XX wieku na fali dziewiętnastowiecznego zachłyśnięcia się urodą kultury ludowej i karmiącego się jej ideami patriotyzmu odradzających się europejskich narodów. Na dodatek takie, nieco wygładzone portrety, doskonale wpisują się w stylistykę pocztówkowego świata – wyobraźnia przekracza tu ciasne granice rzeczywistości podążając za wyobrażeniem miejsc, uczuć, przeżyć i wrażeń wyjątkowych. W końcu nie po to wysyłamy komuś kartkę, powiedzmy z wakacji, by przekonać go, że spędzamy czas w miejscu pospolitym, brudnym i nudnym.
 

W przypadku pocztówkowych portretów mieszczanek żywieckich wybór na pewno nie był przypadkowy. Przesyła je Sewerynowi Udzieli syn Mieczysław, osiadły w Warszawie doktor praw, na przełomie lipca i sierpnia 1937 roku przebywający na wywczasach w Żywcu. Poza informacjami o doskonałej pogodzie i udanym wypoczynku oraz ucałowaniami dla Tatusia i Maśki (prawdopodobnie chodzi o młodszą siostrę Marię, nazywaną w domu Udzielów właśnie „Maśką”), Mieczysław przesyła wiadomość, że – jak dotąd bezskutecznie – szuka w żywieckich zakładach fotograficznych klisz. Jakich? Nie wiadomo.
Możemy się domyślać, że poszukiwania te prowadzi Mieczysław na prośbę ojca, który żywo interesuje się fotografią. Nie tylko zbiera zdjęcia, nie tylko pozyskuje do muzealnych zbiorów kolekcje sławnych fotografów i wytrawnych zbieraczy. Również gorąco zachęca wszystkich do fotografowania zmieniającej się rzeczywistości: architektury, strojów, scen rodzajowych. A przy tym nieustannie  angażuje członków rodziny (a także bliższych i dalszych znajomych) do wzbogacania muzealnej kolekcji: zbierania rozmaitych przedmiotów, wykonywania rysunków, spisywania wierzeń i obyczajów. Pewnie i tym razem syn, akurat  udający się do Żywca, ma wyznaczoną misję. Z pocztówki wysłanej 8 sierpnia, dowiadujemy się, że zadania nie udało się wykonać: Mieczysław, pomimo starań, klisz nie dostał. Złą wiadomość rekompensuje być może kolejny pocztówkowy portret Żywczanki i zapowiedź, że w drodze powrotnej Mieczysław będzie w Krakowie i ojca odwiedzi.  
 

Od początków swojego funkcjonowania karta pocztowa spotkała się z niezwykle entuzjastycznym przyjęciem z jednej strony, ale z drugiej – z falą krytyki i kpiny. Zarzucano jej, że jest w przekazie lekkomyślna i powierzchowna, a co więcej niedyskretna – pozbawiona koperty nie gwarantuje przecież tajemnicy korespondencji. Czytając dzisiaj te kilka zdań przesłanych do ojca przez syna, bezwstydnie z braku dyskrecji pocztówki korzystamy, choć na odwrocie obu kartek widać ślady kleju: czyżby ktoś kiedyś pomyślał o zakryciu treści przed niepożądanym wzrokiem? A może tylko uznał, że spisany przekaz jest mało istotny, że wartość pocztówki tkwi w tym, co na pierwszej stronie, w kolorowych portretach paradnie wystrojonej Żywczanki?
 

Tymczasem łatwy i może nawet nieco pospolity obrazek w połączeniu z krótkim tekstem lakonicznej korespondencji, zmieszczonej na połowie pocztówki, odsyłają nas do nieskończonej ilości wątków i skojarzeń. Jak dotąd, najmniej powiedziane zostało o uczuciach. A przecież nie może nie poruszać nas to, że dorosły syn zwraca się do ojca „Kochany Tatusiu”. I to, że jeśli zapowiadane przez Mieczysława spotkanie z ojcem w Krakowie doszło do skutku, było zapewne jednym z ostatnich. Seweryn Udziela zmarł 26 września 1937 roku.

 

Opracowała Dorota Majkowska-Szajer.

Opiekun: Anna Sulich-Liga Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane