T T
zdjęcie

Seweryn Udziela

„Siedzę wiecznie w swojej izdebce, czytam i piszę, piszę i czytam” – zwierzał się Seweryn Udziela w liście do kolegi z 4 marca 1879 roku. Miał wtedy dwadzieścia dwa lata, pracował jako nauczyciel w powiecie gorlickim. W jego umyśle kształtował się właśnie pewien sposób patrzenia na świat, który to sposób książki czyniły wszechstronnym. Dość przytoczyć mały wyimek z listy lektur Udzieli z tego okresu:

Joanna Kuczyńska, Myśli o edukacji kobiet (1874)
Juliusz Słowacki, O potrzebie idei (1869)
Głos przeciwko dręczeniu zwierząt (1871)
Dr prof. Blumenstock, Uwagi nad niektórymi kwestiami sądowo-psychiatrycznemi (1874)
Torquato Tasso, Jerozolima wyzwolona (1856)
Baron Feuchtersleben, Higiena duszy (1857)
Biali i czarni. Obrazy życia północnej Ameryki (1858)
Obraz europejskiego społeczeństwa w drugiej połowie XIX wieku (1869)
H.T. Buckle, Wpływ kobiet na postęp wiedzy (1867).

Niech ta intensywnie czytelnicza postawa (blisko tysiąc stron miesięcznie, wiemy to ze szczegółowych notatek) nadto nas jednak nie zmyli – kryje się za nią nie mol książkowy, ale człowiek czynu. Już wtedy Udziela posiadał w swoich prywatnych zasobach setki zapisów z własnych wypraw terenowych, w szczególności w świat tych, których dzieci sam uczył – wiejski, małomiasteczkowy, w świat ludzi znajdujących się wówczas w niezwykle trudnym położeniu. Kolberga zgłębił w wieku lat piętnastu. Będąc nastolatkiem, realizował pierwsze pomysły na szerokie badania (m.in. na temat leczniczych ziół). Tak rodził się umysł, z którego wiele dziś czerpiemy, a którego pasją stało się „dawanie obrazu życia”, rozpoznawanie jego „tajników”. Przy czym dla Udzieli życie najciekawsze kryło się w codzienności – w tym, jak ją organizujemy, w tym, co dla codziennej egzystencji wytwarzamy. Także w świecie pobrzmiewa echo codzienności, gdyż codzienność tę przełamuje, zawiesza.

***

Wtedy, w przytoczonym wyżej 1879 roku, Seweryn Udziela jeszcze nie wie o tym, że z czasem podejmie się dzieła ogromnego, jakim będzie utworzenie muzeum etnograficznego w 1911 roku. Nie wie też o tym Halina Piotrowska, którą poślubia w 1895 roku i bez której stworzenie tegoż muzeum byłoby niemożliwe (o czym dalej). Tymczasem Seweryn kontynuuje pracę inspektora szkolnego – w powiecie gorlickim, grybowskim, a następnie wielickim i krakowskim. W 1893 roku powiększająca rodzina Udzielów przenosi do Wieliczki, a w 1900 do Podgórza (dziś w Krakowie). Równocześnie Seweryn nie przestaje prowadzić notatek, zawiązywać licznych znajomości, interesować się światem bliskim i dalekim.

***

Co jest potrzebne, by stworzyć nowoczesne muzeum? Lokal? Pieniądze? Kuratela państwa? Seweryn Udziela na starcie nie miał żadnej z tych rzeczy. Miał za to pasję, upór i wizję, która pod wieloma względami wyprzedzała nie tylko jego własną epokę, ale wyprzedza i naszą. Przede wszystkim zaś, zanim powstało muzeum zgromadził kolekcję (blisko dwa tysiące przedmiotów) i z każdym rokiem rozwijał myślenie o jej materialnym i niematerialnym wymiarze. Rozpoznawał, traktując je serio i wielowymiarowo, sposoby życia ludzi wsi i małych miast, dotychczas uważane za niewarte uwagi. Im bardziej zagłębiamy się w spuściznę twórcy MEK, tym bardziej zdumiewają jego rozległe horyzonty, skala jego działań i śmiałość myśli. Kiedy przyglądamy się temu, co czytał, z kim korespondował (najważniejsze placówki badawcze w Stanach Zjednoczonych i Europie), gdzie jeździł (Berlin, Wiedeń, Lwów, Praga, Peszt), co pisał (setki artykułów naukowych, opowiadania dla dzieci), a przede wszystkim co myślał – o roli muzeum i o świecie – zaczynamy rozumieć, jak niezwykłą i charyzmatyczną był osobą oraz jak ważne jest, by dziś na nowo uważnie przyjrzeć się jego działaniom i pomysłom. Pierwsza wystawa? – Sprzętu szkolnego (sic!). Pierwszy artykuł? – O sowie sówce.

Pierwsze urządzenie zakupione do Muzeum? – Odkurzacz marki Elektroluks, do którego dołożył z własnej kieszeni. Seweryn Udziela, etnograf codzienności, ekolog, a także miłośnik nowoczesnych technologii (podkreślał rolę fotografii w zbiorach) już sto lat temu chciał, by tworzone przezeń muzeum stało się polem badawczym, m.in. dla artystów (dziś kontynuacją tego myślenia jest etnodizajn) i by samo prowadziło badania terenowe (dziś ta myśl urzeczywistnia się m.in. poprzez wieloletnie projekty badawcze jak „dzieło działka”, „Wirtualne Muzeum drzeworytów Ludowych”, „Photo Proxima", „Pamiątka rodzinna”, „Wesela 21”, „Ugory, odłogi, ziemia”, „Stroje Krakowiaków zachodnich”, „Rzemiosło 2.0”, „Życzenia”).

***

Po nieudanych próbach utworzenia muzeum etnograficznego w ramach muzeów istniejących, Udziela wraz z przyjaciółmi z Towarzystwa Ludoznawczego, przede wszystkim Julianem Talko-Hryncewiczem, Franciszkiem Bujakiem, Włodzimierzem Przerwą-Tetmajerem,  zdecydował się założyć je w dwóch skromnych pokoikach przy ul. Studenckiej 12 w Krakowie. W rok później Muzeum przeniosło się na Wawel, gdzie przydzielono mu pomieszczenia w budynku dawnego seminarium duchowego św. Michała. Pełnił też społecznie funkcję jego pierwszego dyrektora i długo jedynego „kustosza, sekretarza, preparatora i służącego”, jak pisał o nim Eugeniusz Frankowski, inny wybitny etnograf tamtych czasów. Jakże więc, pełniąc tyle funkcji, znajdował Udziela czas jeszcze na badania terenowe czy redakcję licznych prac etnograficznych? Odpowiedzieć, że czas ten znajdował po godzinach pracy oraz w dni świąteczne, to nie powiedzieć nic, zbyt przytłacza nas ogrom jego działalności. Wszak ów człowiek-instytucja był też ojcem (dziewięciorga dzieci!) i mężem. Być może w tym miejscu kryje się część odpowiedzi, gdyż Helena Udzielowa zasługuje bezdyskusyjnie na miano współtwórczyni Muzeum. Tylko dzięki niej mógł Seweryn poświęcić tyle czasu sprawom publicznym. Ale, jak opowiadał wnuk Udzieli Tadeusz Sulikowski, Udziela miał czas i dla najbliższych. Kiedy trzyletni Tadeusz zwracał się do dziadka z jakąś sprawą, ten rychło odsuwał papiery na bok, brał wnuczka na kolana i słuchał, w czym rzecz. „Wtedy tylko my byliśmy ważni” – wspominał po latach Tadeusz.

***

Był Udziela zarazem świadom, iż sytuacja życiowa nie pozwala mu poświęcić się badaniom tak intensywnie, jak by chciał. Kolejne pokolenia etnografów zarzucały mu niekiedy, że jego prace miały przeważnie charakter wyłącznie opisowy. Niemniej on sam postulował procesowość w badaniach, tak by zmierzały u końca do pogłębionej, analitycznej refleksji nad gromadzonym materiałem. Już w 1886 r. pisał np. „Przez dokładne zebranie gier dzieci z różnych okolic i porównanie ich ze sobą dałby się może niejeden ciekawy wniosek wyprowadzić” (1886). Podobnie myślał w odniesieniu do innych zasobów, jak choćby sześciu tysięcy zgromadzonych podań ludowych. Jeśli sam nie podjął systematycznych prac w kierunku gruntownej ich analizy, to tylko dlatego, iż obliczył, że zajęłoby mu to dwadzieścia lat.

***

Podkreślmy także, iż na długo przed innymi Seweryn Udziela docenił wagę fotografii. Choć sam nie fotografował, to jako jeden z pierwszych polskich etnografów dostrzegł w niej ważne narzędzie badawcze i interpretacyjne, nie mniej istotne niż zbiory materialne. Nie dziwi zatem obecność od początku w zbiorach Muzeum prac wybitnych fotografów tamtego czasu - Michała Greima, Ignacego Kriegera, Walerego Eljasza-Radzikowskiego, Walerego Rzewuskiego, Leopolda Węgrzynowicza, Władysława Postawki, Juliusza Dutkiewicza. Dziś dzięki jego intuicjom możemy pracować i obcować z bezcennymi świadectwami kultury i sztuki.

***

Seweryn Udziela zmarł w 1937 roku. Już w rok po śmierci, w uznaniu jego zasług, muzeum przybrało jego imię. Zostawił niezwykły testament – znakomite zbiory, ogrom wykonanej pracy, odwagę działania, otwartość umysłu, hart ducha. Zostawił też następców – Tadeusza Seweryna, wspieranego przez Romana Reinfussa. Bez ich współpracy Muzeum nie powstałoby z powojennych popiołów. Cały ten testament tworzy rzeczywistość, w której wyraża się (przekazywana do dziś) idea mocna, wyrazista, przywołująca niezmiennie misję publiczną, słowa „myśleć”, „służyć”, „dawać poznać”.

Piękna postać. Prawdziwie założyciel.

 
Dr Antoni Bartosz

Dyrektor Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie *


* W powyższym tekście korzystałem m.in. ze wstępu, jaki napisałem do książki Seweryna Udzieli Krakowiacy, wznowionej przez WYDAWNICTWO BONA, Kraków, 2012 r.