Czapka dla „Heroda” I Mikrohistoria 21.12.-22.01.

zdjęcie zdjęcie

Groźne miny, mocne makijaże, maski i barwne stroje – po tym rozpoznasz Herody – grupę kolędniczą, która w okresie bożonarodzeniowym chodzi od domu do domu z osobliwym przedstawieniem. Kolędnicy odgrywają sceny biblijne związane z królem Herodem, śpiewają pastorałki i składają życzenia. Ich wizyta dobrze wróży na przyszłość.

 

Przygotowania do kolędy zaczynają się już pod koniec lata. Wtenczas kolędnicy ćwiczą swoje partie i przygotowują stroje. Czasem robią to samodzielnie, niekiedy proszą o pomoc specjalistów, takich jak państwo Ziółkowie. Pani Janina szyje stroje, a pan Bogusław – od 10. roku życia – robi korony i czapki między innymi dla tzw. Herodów. Ta trwająca już ponad 50 lat przygoda zaczęła się od mamy pana Bogusława.

 

„Cała rodzina mamy to robiła. Mama umiała wszystko. I nauczyła ojca te czapki robić. Umiała grać na harmonii. Pięknie grała. Miał ojciec krowę, sprzedali tę krowę i kupili też ojcu harmonię. I stworzyli kolędników na całą okolicę”.

 

Zdobycie pasmanterii, tkanin i artykułów papierniczych w czasach PRL stanowiło nie lada wyzwanie. Ziółkom pomagał zaprzyjaźniony z rodziną, ówczesny kierownik Pracowni Sztuki Ludowej Instytutu Sztuki PAN, profesor Roman Reinfuss. To dzięki niemu „chyba całego żuka nam staniolu przywieźli”.

 

„Nic nie było. Ojciec robił te czapki wszystko z papieru kolorowego, z gazet. Do klejenia używał mąki pszennej. Tylko to trwało jedną zimę, bo potem myszy zjadły, więc od nowa musiał robić to wszystko”.

 

Dziś, dzięki powszechnej dostępności różnorodnych materiałów, pan Bogusław daje pięćdziesięcioletnią gwarancję na wykonane przez siebie atrybuty kolędnicze.

 

Mimo podeszłego wieku państwo Ziółkowie wciąż są aktywni zawodowo, a w wolnym czasie podróżują po Europie.

 

Opracowała Agnieszka Marczak.

Opiekun: Małgorzata Oleszkiewicz Zadaj pytanie o obiekt

Obiekty powiązane